Czy Cieplice, jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce, rozwiedzie się z Jelenią Górą i wróci do samodzielności, którą utraciło przed półwieczem?
Mieszkańcy Cieplic Śląskich-Zdroju mówią „dość” marginalizacji ich dzielnicy w strukturach Jeleniej Góry. Do magistratu trafił projekt nowego statutu, który ma przywrócić realną władzę lokalnej społeczności. Jednak w tle walki o samorządową reformę coraz głośniej wybrzmiewają postulaty radykalne: całkowite odłączenie się od miasta i powrót do samodzielności, którą Cieplice utraciły pół wieku temu. Stawką są nie tylko ambicje, ale przede wszystkim miliony złotych z opłat uzdrowiskowych.
Cieplice Śląskie-Zdrój, perła dolnośląskich uzdrowisk, znalazły się w centrum administracyjnej burzy. Grupa mieszkańców, zjednoczona w komitecie społecznym, złożyła w jeleniogórskim urzędzie miasta blisko 500 podpisów pod projektem nowego statutu dzielnicy. To desperacka próba tchnięcia życia w przepisy, które od lat pozostają martwe, pozbawiając mieszkańców realnego wpływu na to, co dzieje się za ich progiem.
Martwy statut i „fikcyjna” rada
Głównym zarzutem inicjatorów akcji jest fakt, że obecna Rada Dzielnicy istnieje jedynie na papierze. Od trzech lat nie przeprowadzono do niej wyborów, a mechanizmy partycypacji społecznej nie funkcjonują. Aktywiści chcą to zmienić, kładąc na stole konkretny projekt, który ma wzmocnić głos obywateli.
Bartosz Żabiński z komitetu społecznego podkreśla, że inicjatywa ma charakter oddolny i konstruktywny:
„Przechodzimy tu dzisiaj w rękach mając inicjatywę prawdziwą obywatelską. Chcemy złożyć około 450 podpisów do urzędu miasta pod projektem statutu dzielnicy uzdrowiskowej Cieplice (…). Chcemy jedynie wzmocnić partycypację obywatelską”.
Wzmocnienie tej partycypacji to jednak nie tylko kwestia poczucia sprawstwa, ale przede wszystkim kontroli nad strumieniem pieniędzy, który co roku przepływa przez uzdrowisko.
Gra o uzdrowiskowe miliony
Sercem sporu jest dystrybucja środków pochodzących z opłaty uzdrowiskowej oraz subwencji, jakie miasto otrzymuje w związku ze statusem Cieplic. Mowa o kwotach rzędu kilku milionów złotych rocznie, które zdaniem mieszkańców powinny w całości wracać do dzielnicy w formie inwestycji i bieżącego utrzymania infrastruktury turystycznej.
Marcin Roszak, inicjator komitetu społecznego, tłumaczy, że choć odłączenie od Jeleniej Góry traktuje jako ostateczność, to walka o kompetencje finansowe jest nieustępliwa:
„Chcemy silnej rady Cieplic i na tym nam zależy. Nie zależy nam na odłączaniu Cieplic, to jest ostateczność. Zależy nam na tym, aby Cieplice posiadały silną i kompetentną radę dzielnicy uzdrowiskowej. (…) Chcemy mieć wpływ na pieniądze, które bezsprzecznie przynależą Cieplicom, czyli opłata uzdrowiskowa i subwencja. W tym roku prognozowane jest chyba 4 miliony zł + około 2,5 miliona subwencji. Tutaj nie ma w ogóle żadnej dyskusji”.
Secesja na horyzoncie: Cieplice jako „dojna krowa”?
Podczas gdy komitet społeczny stawia na reformę wewnątrz struktur miasta, drugi obóz – reprezentowany przez Stowarzyszenie Heple Wody – nie wierzy już w dialog z jeleniogórskim ratuszem. Ich zdaniem Cieplice są traktowane jako zaplecze finansowe dla reszty miasta, a jedynym ratunkiem jest odzyskanie praw miejskich.
Dla radykałów obecna sytuacja to „wasalstwo”. Arnold Graf von Wetze ze Stowarzyszenia Heple Wody nie przebiera w słowach:
„Uważamy, że zbieranie podpisów pod statusem jest bezsensowne, dlatego że Cieplice powinny być samodzielną jednostką organizacyjną i być z powrotem miastem. (…) Jeżeli Cieplice się odłączą, to Jelenia Góra sobie rady sama nie da, bo Cieplice utrzymują Jelenią Górę. Jelenia Góra doi z 700-milionowego budżetu miasta, z którego ponad 200 milionów jest z Cieplic”.
Według wyliczeń stowarzyszenia, jako samodzielne miasto Cieplice byłyby jedną z bogatszych gmin w regionie, mogącą samodzielnie decydować o swoim rozwoju, bez konieczności „dotowania” centralnych dzielnic Jeleniej Góry.
Ratusz studzi emocje
Władze Jeleniej Góry do postulatów secesyjnych podchodzą z dużym dystansem, wskazując na skomplikowane procedury prawne i błędy formalne, jakie towarzyszyły poprzednim próbom przeprowadzenia referendum w tej sprawie. Przypominają, że chęć odłączenia się musi być poparta nie tylko emocjami, ale i twardymi wymogami ustawowymi.
Marcin Ryłko, Rzecznik Prasowy Miasta Jelenia Góra, ucina spekulacje na temat dotychczasowych wniosków o referendum:
„Wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie ewentualnego odłączenia Cieplic od Jeleniej Góry został złożony do urzędu miasta Jelenia Góra w czerwcu 2019 roku. W lipcu 2019 roku wnioskodawca otrzymał odpowiedź, że złożony przez niego wniosek nie spełnia wymagań dotyczących inicjatywy referendalnej określonych przez ustawę o referendum lokalnym”.
Co dalej?
Piłka jest teraz po stronie Rady Miejskiej Jeleniej Góry. To radni zdecydują, czy projekt nowego statutu zostanie przyjęty i czy mieszkańcy uzdrowiska otrzymają narzędzia do realnego współdecydowania o swojej „małej ojczyźnie”. Jedno jest pewne: temperatura sporu w Cieplicach rośnie, a poczucie niesprawiedliwości finansowej może stać się paliwem dla coraz silniejszych dążeń niepodległościowych.
Czy nowy statut wystarczy, by ugasić pożar? A może to dopiero początek długiej drogi do „rozwodu”, który na stałe zmieni mapę administracyjną Kotliny Jeleniogórskiej?




























