Bezdomni zimą potrzebują pomocy bardziej

bezdomni zimą

Bezdomni zimą w Polsce stają się ofiarami wychłodzenia, a statystyki zgonów — prasowymi nagłówkami

Gdy temperatura spada poniżej zera, rozmawiamy o rekordach mrozu, nieodpalonych autach i kurczących się słupkach termometrów. Służbą jednak przybywa pracy i zmartwień. W opiniach o bezdomnych niekiedy popadamy w skrajności – od stygmatyzacji po nieszczery, chwilowy sentymentalizm. Tymczasem bezdomność to nie tylko problem estetyki miejskiej czy wydolności noclegowni, ale przede wszystkim proces, który zazwyczaj zaczyna się znacznie wcześniej niż pierwsza noc spędzona na mrozie.

Skala problemu w liczbach

Zgodnie z wynikami ogólnopolskiego badania liczby osób bezdomnych, przeprowadzonego w lutym 2024 roku na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w Polsce w kryzysie bezdomności przebywało 31 042 osoby (to najświeższe dostępne publicznie dane, które raczej nie zmieniły się do dziś diametralnie). Liczba zbliżona do populacji przeciętnego, polskiego miasta powiatowego. Dane te obalają wiele mitów: choć 80% tej grupy stanowią mężczyźni (ponad 24,8 tys.), to aż 20% stanowią kobiety (ponad 6,1 tys.). Niepokojący jest również wzrost liczby dzieci dotkniętych tym kryzysem – odnotowano ich 1524.

Województwo dolnośląskie, obok mazowieckiego i śląskiego, od lat znajduje się w ścisłej czołówce regionów o najwyższej skali bezdomności. Specyfika regionu, z czterema niemałymi miastami, sprawia, że to właśnie tutaj kumulują się problemy migracji wewnętrznej i kryzysów życiowych. Według oficjalnych zestawień, Dolny Śląsk jest jednym z trzech województw, w których liczba osób przebywających w miejscach niemieszkalnych, czyli pustostanach, altanach działkowych czy na klatkach schodowych, jest najwyższa.

Rodzina jako pierwsza linia obrony

Zamiast skupiać się na doraźnym podarowaniu kurtki czy kilkunastu złotych, warto przyjrzeć się przyczynom, które wypychają ludzi z domu na symboliczną ulicę. Dane są tu bezlitosne: najczęstszym powodem bezdomności w Polsce nie jest wcale wybór stylu życia, lecz konflikt rodzinny (deklarowany przez 32,2% badanych) oraz uzależnienia (28%). To oznacza, że bezdomność rzadko bywa nagłym wypadkiem – częściej jest wynikiem długotrwałego rozpadu więzi.

Kryzys zazwyczaj zaczyna się od izolacji. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym u naszych bliskich, znajomych czy sąsiadów nie jest brak dachu nad głową, ale wycofanie się z relacji, zaniedbywanie obowiązków zawodowych czy postępujące problemy finansowe. W dobie wysokich kosztów życia granica między stabilizacją a kryzysem staje się cienka jak lód. Prewencja bezdomności to nie tylko systemowe zasiłki, to przede wszystkim czujność na to, co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu. Interwencja na etapie, gdy bliska osoba traci kontrolę nad swoim życiem, jest jedynym skutecznym sposobem, by nie musiała ona nigdy szukać ratunku w noclegowni.

System pomocy w obliczu mrozów

W trakcie siarczystych mrozów polskie samorządy i organizacje pozarządowe przechodzą w tryb podwyższonej gotowości. Sieć schronisk, noclegowni i ogrzewalni jest kluczowa, jednak 21% osób bezdomnych wciąż pozostaje poza placówkami instytucjonalnymi. Wybierają pustostany, piwnice, węzły ciepłownicze albo altanki ogórdków działkowych, tudzież szopki i jakieś inne klecie.

Pomoc w tym okresie powinna być konkretna i pozbawiona zbędnego patosu. Najważniejszą rolę odgrywają wolontariusze oraz służby mundurowe, ale to postawa obywatelska decyduje. Widząc osobę przebywającą w warunkach zagrażających życiu nie należy oceniać jej statusu społecznego czy trzeźwości. Wystarczy jeden telefon pod numer alarmowy 112 lub do lokalnej Straży Miejskiej. To nie jest kwestia litości, lecz elementarnej odpowiedzialności społecznej.

Bezdomność to nie wyrok, lecz kryzys

Współczesny obraz bezdomności w Polsce pokazuje, że jest to zjawisko dynamiczne. Skraca się czas trwania epizodów bezdomności u osób młodszych, co daje nadzieję na skuteczniejszą reintegrację. Jednak dla 44% badanych, którzy w kryzysie trwają powyżej trzech lat, wyjście na prostą bez intensywnego wsparcia systemowego i zerwania z izolacją społeczną jest niemal niemożliwe.

Zamiast współczuć raz w roku, gdy temperatura spada drastycznie, warto zrozumieć, że bezdomność jest chorobą relacji. Dbanie o własne więzi rodzinne i reagowanie na kryzysy bliskich to najskuteczniejsza strategia walki z bezdomnością, jaką dysponujemy jako obywatele. Mroźna zima jedynie obnaża braki w tych fundamentach, które powinniśmy budować przez cały rok.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *