Świeradów-Zdrój: kurort czy wczasowisko?

Świeradów-Zdrój i Burmistrz Miasta Edyta Wilczacka w Raporcie Samorządowym

Edyta Wilczacka Burmistrz Miasta Świeradów-Zdrój w RAPORCIE SAMORZĄDOWYM

Perła z Gór Izerskich — Świeradów-Zdrój. Czy w obliczu wielkich inwestycji hotelowych i planów budowy nowych wyciągów, miasto zdoła zachować swój unikalny, uzdrowiskowy klimat?

W dzisiejszym odcinku RAPORTU SAMORZĄDOWEGO, Arkadiusz Lipin gości Edytę Wilczacką, Burmistrz Miasta Świeradów-Zdrój. Szczera rozmowa o:

  • kulisach władzy
  • trudnych decyzjach finansowych
  • przyszłości jednego z najpiękniejszych uzdrowisk w Polsce
  • trudnych wyborach między rozwojem turystyki a spokojem mieszkańców
  • zmaganiu z neokolonializmem
  • tym, czy legendarny wyciąg na Świeradowcu ma szansę na reaktywację

Arkadiusz Lipin: Dzień dobry państwu. W dzisiejszym RAPORCIE SAMORZĄDOWYM moim i państwa gościem jest Burmistrz Miasta Świeradów-Zdrój, pani Edyta Wilczacka. Dzień dobry, pani burmistrz!

Edyta Wilczacka: Dzień dobry, witam serdecznie.

Arkadiusz Lipin: Pani burmistrz, Świeradów to perła Gór Izerskich – absolutnie piękne miasteczko położone w moich ukochanych górach. Miasto uzdrowiskowe i turystyczne, w którym szczęśliwie nie ma przemysłu szpecącego krajobraz. Z drugiej strony, gospodarka oparta wyłącznie na turystyce to spore brzmię. Prawda?

Edyta Wilczacka: Ma pan rację. Świeradów jest wyjątkowy. Przez lata był znany głównie jako uzdrowisko, kojarzone z rododendronami i Funduszem Wczasów Pracowniczych. Dziś ta funkcja się zmieniła. Staliśmy się miastem turystycznym, a nasz profil gościa ewoluował – obok kuracjuszy mamy całe rodziny z dziećmi. Opieramy się jednak niemal wyłącznie na opłacie uzdrowiskowej i podatkach od nieruchomości. Nie mamy wielkich zakładów, sklepów wielkopowierzchniowych ani rolnictwa. To nasz atut, bo turyści cenią sobie spokój i brak gwaru, ale dla budżetu gminy to spore wyzwanie.

Arkadiusz Lipin: Świeradów budzi dobre emocje. Spotykam ludzi, którzy byli tu raz, 40 lat temu na turnusie i wciąż noszą w sobie piękne wspomnienia. To wielki kapitał.

Edyta Wilczacka: Zgadza się. Nasza zachowana architektura – stare, malownicze pensjonaty z tarasami i sztukateriami – tworzy niepowtarzalny klimat, podobny do tego w Polanicy. Naszym skarbem jest Dom Zdrojowy, hala modrzewiowa czy Goplana. Turyści widzą to piękno i parki, nie dostrzegając problemów, z którymi borykamy się jako władze. Cieszy nas też, że Czerniawa odzyskuje renomę dzięki nowemu Parkowi Zdrojowemu, który przyciąga mieszkańców okolicznych miejscowości na weekendowe spacery.

Arkadiusz Lipin: Wlejmy jednak łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. W mediach społecznościowych pojawiają się głosy obawy, że Świeradów traci swój kameralny charakter przez wielkokubaturowe hotele i apartamentowce. Wiem, że chciała pani zrównoważyć ten rozwój, ale to nie jest proste.

Edyta Wilczacka: Niestety nie, ponieważ obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania dopuszczał taką zabudowę. Poprzednie władze zakładały ekspansję na obrzeża, co niefortunnie objęło najpiękniejsze tereny widokowe, jak wzgórze TEWA. Chcielibyśmy to zatrzymać, ale musimy być realistami: wiele działek zostało już kupionych, a pozwolenia na budowę wydane. Zmiana planu w tej chwili oznaczałaby dla gminy wielomilionowe odszkodowania z tytułu utraconych korzyści inwestorów. Jedno takie roszczenie mogłoby przewyższyć nasz budżet i doprowadzić miasto do bankructwa. Musimy więc ten rozwój mądrze balansować i przyjąć to, co już powstało, jako źródło podatków, które zasilają miasto.

Arkadiusz Lipin: Tu pojawia się problem, o którym rozmawiałem niedawno z burmistrzem Szklarskiej Poręby. To pewnego rodzaju neokolonializm – ogromne przedsiębiorstwa budują u państwa hotele, ale ich siedziby są w dużych miastach, więc podatki CIT czy PIT trafiają gdzie indziej.

Edyta Wilczacka: Dokładnie tak. Rozmawiamy o tym w ramach Stowarzyszenia Gmin Górskich. Gdyby te pieniądze zostawały u nas, korzyści dla miasta byłyby wymierne. Niestety, zmiana tego stanu wymagałaby ingerencji w ustawy, a na szczeblu centralnym brakuje do tego woli politycznej ze względu na silne lobby dużych aglomeracji.

Arkadiusz Lipin: Kolejnym problemem jest depopulacja. W Świeradowie dochodzi do tego zjawisko wyprowadzania się mieszkańców do sąsiedniego Mirska czy Leśnej. Czy ma pani pomysł, jak temu zapobiec?

Edyta Wilczacka: Głównym problemem nie są koszty życia, lecz brak gruntów pod budownictwo jednorodzinne. Świeradów ma bardzo mało takich miejsc w porównaniu do Mirska, gdzie ceny są atrakcyjne. Chcemy to zmienić. Jesteśmy w trakcie procedury zmiany studium i planów miejscowych, m. in. w Czerniawie, aby tereny dawniej rolne przekształcić pod zabudowę jednorodzinną z funkcją pokoi gościnnych. Dzięki temu młodzi ludzie będą mogli budować się obok rodziców, zamiast uciekać z miasta. Zwiększenie podaży działek powinno też naturalnie obniżyć ich ceny.

Arkadiusz Lipin: Czy te kwestie były powodem zeszłorocznego referendum w sprawie pani odwołania?

Edyta Wilczacka: Odnoszę wrażenie, że była to raczej inicjatywa grupy niezadowolonej z wyniku wyborów, głównie moich kontrkandydatów. W kampanii referendalnej nie padły żadne konkretne zarzuty merytoryczne. Oczywiście moja polityka – naruszanie pewnych układów czy prywatnych interesów trwających lata – nie wszystkim musi się podobać. Jednak wynik referendum, czyli zaledwie 10-procentowa frekwencja, pokazał brak poparcia dla tej inicjatywy. Nasi zwolennicy po prostu zostali w domach, uznając to za najlepszą formę sprzeciwu wobec referendum.

Arkadiusz Lipin: Słychać jednak głosy, że może dojść do kolejnej próby referendalnej. Atmosfera w mieście wydaje się napięta. Wynika to ze zmiany wieloletnich rządów czy z problemów, które narastały latem?

Edyta Wilczacka: Myślę, że z obu tych rzeczy. Zmieniam sposób zarządzania, co budzi opór przyzwyczajonych do starego porządku. Jednocześnie próbujemy rozplątać wiele zaniedbanych spraw. Mieszkańcy często oczekują efektów natychmiast, a w samorządzie wszystko jest procesem – od kosztorysu, przez przetarg, po realizację. Przykładem torpedowania naszych działań była próba powołania małej spółki miejskiej (zakładu budżetowego). Obecnie urząd zajmuje się wszystkim: od wodociągów po koszenie trawy. Chcieliśmy stworzyć wyspecjalizowaną jednostkę, która mogłaby reagować szybciej i sprawniej niż urząd krępowany procedurami zapytania o cenę przy każdej drobnej naprawie. Zostało to jednak zablokowane politycznie.

Arkadiusz Lipin: Przejdźmy do kwestii strategicznych dla turystyki. Od lat mówi się o stacji narciarskiej na Świeradowcu. Czy to wciąż realny plan?

Edyta Wilczacka: Tak i uważam, że Świeradów tego potrzebuje jako alternatywy dla jednej trasy na Stogu Izerskim. Chcemy, aby Świeradowiec wrócił. Uzyskaliśmy już pozwolenie na budowę i jesteśmy po rozmowach z właścicielami gruntów. Gmina przygotowała dokumentację techniczną i podjęła uchwały o dzierżawie działek niezbędnych pod infrastrukturę. Jedynym wyzwaniem są drogi publiczne przecinające trasę, ale pracujemy nad prawnym rozwiązaniem tego problemu.

Arkadiusz Lipin: Nie boi się pani, że to ostatecznie zmieni charakter Świeradowa? Że z cichego uzdrowiska stanie się on głośną, zadeptaną stacją narciarską na wzór innych znanych kurortów?

Edyta Wilczacka: Istnieje taka obawa, ale lokalizacja Świeradowca przy Drodze Sudeckiej pozwala na obsługę ruchu turystycznego bez wjeżdżania do centrum miasta. Poza tym Świeradowiec byłby stokiem łagodniejszym, idealnym dla rodzin z dziećmi, co uzupełniałoby ofertę trudniejszej trasy przy kolei gondolowej. Co do zmian klimatycznych – dzisiejsza technologia pozwala na produkcję śniegu w dodatnich temperaturach dzięki fabrykom śniegu. Inwestorzy biorą to pod uwagę. Skoro radni byli niemal jednogłośnie za, oznacza to, że mieszkańcy chcą tego powrotu.

Arkadiusz Lipin: Na koniec zapytam o kulturę. Mamy w Świeradowie Stację Kultury, bibliotekę IZERKĘ, Czarci Młyn czy Izerską Łąkę. Czy ten stan posiadania zostanie zachowany?

Edyta Wilczacka: Tak, nie zamierzamy likwidować tych placówek. Mieliśmy pomysł włączenia Stacji Kultury w struktury urzędu, aby wzmocnić promocję miasta, która obecnie kuleje, ale po przemyśleniach zostawiamy obecny układ. Chcemy jednak mocniej postawić na promocję zewnętrzną, współpracując także z lokalnymi hotelarzami. Choć dla mnie jako burmistrza priorytetem zawsze będzie woda i drogi, to mam wsparcie w mojej zastępczyni, Dorocie Marek, która dba o sferę miękką i rozwój kulturalny. Świetnie się w tym uzupełniamy.

Arkadiusz Lipin: Powróciła pani również do Związku Gmin Kwisa. To sygnał nowej współpracy regionalnej?

Edyta Wilczacka: Zdecydowanie. Kwisa zaczyna się u nas, więc nasza obecność tam jest naturalna. Wspólnie z burmistrzem Leśnej i innymi włodarzami chcemy promować region i realizować wspólne zadania, jak choćby kwestia schroniska dla zwierząt w Przylasku. Wierzę, że rok 2026 będzie czasem spokojnej pracy i realizacji tych zamierzeń.

Arkadiusz Lipin: Tego zatem życzę pani i całemu Świeradowowi – owocnego i spokojnego 2026 roku. Dziękuję za rozmowę.

Edyta Wilczacka: Dziękuję bardzo. Życzę sobie i mieszkańcom, abyśmy mogli pracować w dobrej atmosferze dla wspólnego dobra.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *