Redakcyjna kawa #154

Poranna redakcyjna kawa

Wczoraj wieczorem wybrałem się do sklepu, po „fajeczki”. Na miejscu naszła mnie ochota na pistacje. Ustawiłem się w kolejce, trzymając małą paczuszkę w ręku. Przede mną dwóch gentlemanów dokonywało zakupu wódeczki. Nie mogli zdecydować się czy wieczór spędzą zagłębiając się w biografię Adama Mickiewicza czy raczej przejść do rzeczy i chłonąć wersy dwunastozgłoskowca Pan Tadeusz.

Wybór trwał kilka minut, zwróciłem im uwagę, że nie przystępują do matury i żeby szybciej się zdecydowali, wszak efekt będzie taki sam. Jeden z nich spojrzał na mnie i zupełnie poważnie zaznaczył, że oni tu dokonują wyboru za sporą kwotę, a ja tu z pistacjami stoję.

Gdy przyszło, do płacenia okazało się, że nie dysponują wystarczającą ilością środków płatniczych. Żeby podbić stawkę, kupiłem dwie paczki papierosów i wspomniane pistacje, co przekroczyło możliwości finansowe znawców literatury pięknej.

Ta sytuacja przypomina mi trochę kurnikową komisję do sprawy Pegasusa. Szanowna komisja zaprosiła J. Kaczyńskiego z nadzieją dokonania rzeczy wielkich, ale zabrakło im wiedzy, przygotowania i sprytu, serwując oglądającym popis żenady i indolencji.

Podobnie było drzewiej z kurnikową komisją do sprawy Amber Gold, kiedy na przesłuchanie został zaproszony Donald Tusk, który wprowadził taki wicher pomiędzy członków komisji, że mogliśmy podziwiać unoszący się łupież w sali przesłuchań.

Od dawna jestem przeciwnikiem powoływania kurnikowych komisji w kraju z dykty, bo jeszcze żadna nic nie wyjaśniła do końca, za to pokazują światu beznadzieję naszego państwa.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *