KSeF – chaos czy choroba wieku niemowlęcego, z której system wyjdzie? Co na temat eFaktur sądzi Adam Abramowicz – Prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców
Wprowadzenie systemu KSeF (Krajowego Systemu ewidencji Faktur) budzi ogromne emocje i obawy wśród polskich przedsiębiorców. Czy czeka nas powtórka z chaosu, jaki towarzyszył wprowadzaniu Polskiego Ładu? O tym, dlaczego planowany na 1 kwietnia termin wdrożenia dla mikrofirm może okazać się katastrofą gospodarczą i dlaczego Rada Przedsiębiorców walczy o dwuletnie odroczenie tych przepisów, Robert Czepielewski rozmawia z Adamem Abramowiczem, prezesem Rady Przedsiębiorców i byłym Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców.
Zapraszamy do obejrzenia wywiadu na kanale YouTube, gdzie znajdą Państwo szczegółowe omówienie ryzyka związanego z bezpieczeństwem danych i kosztami funkcjonowania w nowej rzeczywistości podatkowej.
KSeF: Nowoczesność czy gospodarczy bigos? Rozmowa z Adamem Abramowiczem
Robert Czepielewski: Proszę państwa, niezły ksyf nam się zrobił po wprowadzeniu 1 lutego Krajowego Systemu ewidencji Faktur. Tradycyjnie, jak to w momencie, kiedy kolejny rząd chce coś ulepszyć, robi się z tego bigos. Zrobił się chaos. Użytkownicy zaczęli zwracać uwagę na wiele problemów, takich jak długi czas nadawania numeru, błędy autoryzacji, niewydolność bramek IP, problem z dokumentacją pomocniczą, chaos w handlu detalicznym, pułapki prawne i rozbieżności dat. Do tego dochodzą trudne korekty. O tym wszystkim porozmawiam z moim i państwa gościem, panem Adamem Abramowiczem, prezesem Rady Przedsiębiorców. Dzień dobry, panie prezesie.
Adam Abramowicz: Dzień dobry. Witam wszystkich. Temat trudny, dla mnie dosyć znany, ponieważ oprócz funkcji prezesa organizacji pracodawców Rada Przedsiębiorców (jakby ktoś szukał: radaprzedsiębiorców.org), przez ostatnie sześć lat byłem Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców, a więc specjalizowałem się w problemach tych mniejszych firm. One najbardziej dostaną w głowę tym KSeF-em.
Robert Czepielewski: Panie prezesie, pierwsze pytanie: czy KSeF w ogóle jest zgodny z prawem? Są różne koncepcje na ten temat. Niektórzy prawnicy mówią, że jest niezgodny z Konstytucją. Oczywiście prawnicy reprezentujący Ministerstwo Finansów twierdzą, że jak najbardziej. Jest różnica zdań, tak jak na wiele spraw prawnych w Polsce. Mamy prawników takich i innych. Jest dyskusja.
Adam Abramowicz: Właśnie to jest ten dramat, że w Polsce dojście do prawdy, jeśli chodzi o prawo, jest niezwykle trudne. Ale profesor Modzelewski, który jest fachowcem od VAT-u, bo też tworzył tę ustawę, twierdzi, że nie jest to zgodne z Konstytucją. Więc przynajmniej taki autorytet mówi, że nie. Rada Przedsiębiorców stworzyła projekt ustawy, która ma na celu przeniesienie w czasie wdrożenia KSeF-u w życie. Widząc to, co się dzieje, te wszelkie niedogodności i chaos – co zawiera w sobie ta ustawa? To jest prosty projekt. Tam, gdzie było zwolnienie dla firm, które nie osiągały przychodu większego niż 100 000 zł, było zwolnienie jeszcze o półtora roku. Wstawiliśmy w to miejsce mikrofirmy. Mikrofirma to jest taka, która zatrudnia do 10 osób i która ma obroty do 2 milionów euro. To jest dziewięćdziesiąt kilka procent wszystkich firm, które mają być objęte KSeF-em.
Gdyby posłowie to przejęli jako projekt poselski – a mamy informację, że znajdzie się takich piętnastu sprawiedliwych – i gdyby Sejm to uchwalił, to dla mikroprzedsiębiorców system byłby dobrowolny. Jeżeli system byłby wprowadzony tak jak w Czechach: kto chce, ten korzysta. Ministerstwo Finansów przedstawia same jasne strony: że to uporządkuje faktury, że się nie zgubią, że będzie łatwiej księgować – co jest oczywiście nieprawdą, ale tak mówią. Twierdzą, że uszczelnią system podatkowy i wyłapią nieuczciwych. Nasz projekt powoduje, że mikroprzedsiębiorstwa do końca 2027 roku byłyby zwolnione z obowiązku. Pozostałe musiałyby wejść do systemu zgodnie z dzisiejszą ustawą. Przypomnę, że koniec 2027 roku będzie już po wyborach. Przedsiębiorcy, wybierając przedstawicieli do Sejmu, będą mogli zapytać kandydatów, czy są za tym, aby znieść obowiązek KSeF i zrobić go dobrowolnym. Większość przedsiębiorców chce w ogóle wyłączyć ten obowiązek z obiegu prawnego.
Robert Czepielewski: Wyczytałem, że chcecie też w tym projekcie ustawy wyłączyć rolników ryczałtowych, wprowadzić brak sankcji w fazie wdrożeniowej, uproszczony tryb awaryjny i pozostawić faktury B2C poza systemem.
Adam Abramowicz: To nie jest w naszym projekcie, ale oczywiście to wszystko są postulaty godne uwagi i zrealizowania. Nasz projekt, który jutro będzie omawiany na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, którym kieruje poseł Andrzej Gawron, będzie się koncentrował na przełożeniu obowiązku wejścia w KSeF dla mikrofirm. To jest jedyny zapis. Dlaczego to robimy? Chcemy też pomóc rządowi. Jeżeli ten projekt nie zostanie przyjęty, to rząd zderzy się ze ścianą. Wymienił pan problemy występujące przy 150 000 firm, które już się w KSeF-ie uruchomiły. Przypominam, że jest ponad 2 miliony podmiotów, które mają to zrobić do 1 kwietnia. Zostało nam milion 850 tysięcy. Jeśli przy 150 tysiącach mamy taki chaos, to co będzie, jak wszyscy zaczną pukać do tych bram? Można sobie tylko wyobrazić.
Poza tym bardzo duża część firm nie zarejestruje się mimo obowiązku, ponieważ wielu przedsiębiorców po prostu nie porusza się sprawnie w systemie cyfrowym. Przedsiębiorca nie miał obowiązku zdawania egzaminu z internetu, zakładając firmę. Oni po prostu sobie nie poradzą z uruchomieniem konta. Do tego dochodzi fakt, że wielu Polaków w ogóle nie słyszało o KSeF-ie. Jeśli nasz projekt nie będzie przyjęty, wywoła to chaos w gospodarce i podatkach. Budżet państwa dostanie mniej pieniędzy. To będzie większe zamieszanie niż przy wprowadzaniu Polskiego Ładu. Pamiętacie państwo, jak PiS zapłacił później w wyborach za ten „wspaniały” pomysł. Stracili władzę. My wyciągamy rękę do obecnie rządzących: przeanalizujcie argumenty, zdejmijcie obowiązek z mikrofirm, bo poniesiecie konsekwencje polityczne, a my wszyscy – łącznie z konsumentami – poniesiemy konsekwencje ekonomiczne.
Robert Czepielewski: Panie prezesie, powiedział pan, że czarno przedstawiam sytuację. Pragnę przypomnieć widzom, że pierwotnie KSeF wprowadzono w 2022 roku jako system dobrowolny. Obowiązkowo podatnicy VAT mieli zacząć z niego korzystać w styczniu 2024 roku. Jednak w styczniu 2024 minister finansów Andrzej Domański zauważył usterki i awarie krytyczne, przenosząc to na 2026 rok. Zarówno wcześniejszy, jak i obecny rząd miały cztery lata na dopracowanie tego systemu, a jednak czasu zabrakło. Nie sądzę, by wydarzyło się coś innego niż pogłębienie chaosu.
Adam Abramowicz: Politycy bawią się gospodarką i losem przedsiębiorców. To, co pan opowiedział, to są konkretne koszty. Duże firmy wydawały pieniądze na przygotowania do kolejnych wersji. Mikrofirmy tego nie robiły, bo nie mają środków. Wzrost kosztów prowadzenia działalności w ostatnich latach jest tak duży, że byt wielu firm jest zagrożony. Wrzucenie im dodatkowego obciążenia od 1 kwietnia spowoduje, że wiele podmiotów tego nie uniesie i po prostu się zamknie. Część przejdzie do szarej strefy, część starszych przedsiębiorców pójdzie na emeryturę. Mam sygnały: „Mam dość. Miałem Polski Ład, teraz mam przepisy, które nakazują mi pisać w ogłoszeniu 'operator i operatorka dźwigu’. Nie mogę zatrudnić na umowę zlecenie czy B2B, bo przyjdzie inspektor i mi to przekształci w umowę o pracę. Jeszcze skrócą tydzień pracy do czterech dni, każąc płacić tyle samo”. Ludzie mówią: „zamykamy”. Co to oznacza dla konsumenta? Znikną małe punkty fryzjerskie, kosmetyczne, warsztaty. Budżet na tym straci, a nie zyska.
Polska jest w awangardzie postępu. Włochy wprowadziły system w łagodniejszej formie, Czechy pracują nad dobrowolnym wejściem, a my musimy być w pierwszym szeregu. To niebezpieczne. Koszty zgniotą małe firmy, obrót gospodarczy zostanie zaburzony. I jeszcze jedna rzecz: tajemnica handlowa. Są głosy, że dane mogą być dostępne dla firm z zewnątrz, bo serwery są za granicą i administrują nimi zagraniczne firmy. Ministerstwo Finansów uspokaja, że kody są nie do złamania. Ale czy dla hakerów jest coś nie do złamania? Tam są ogromnie ważne informacje. Można przejąć rynek, widząc marże, kontrahentów i zyski. To łakomy kąsek dla konkurencji.
Robert Czepielewski: Tutaj wchodzimy w strefę tajemnicy handlowej, która na pewno zostanie naruszona. Do tej pory firmy kontaktowały się bezpośrednio, teraz wszystko idzie przez chmury i serwery. Zawsze może znaleźć się urzędnik, który podpatrzy, że dana firma świetnie sprzedaje konkretny towar, i znajdzie się „rodzina królika”, która zacznie produkować to samo taniej.
Adam Abramowicz: Ministerstwo twierdzi, że urzędnicy są kryształowi. Zdecydowana większość to uczciwi ludzie, ale w każdym środowisku są czarne owce, a pokusa będzie ogromna. Pamięta pan, jak kilka lat temu w Ministerstwie Finansów odkryto mafię vatowską? Dyrektor departamentu organizował wyłudzanie VAT-u. Okazuje się, że może być nieuczciwa nawet cała grupa.
Robert Czepielewski: Dodam, że marszałek Krzysztof Bosak powiedział, że serwery – wbrew twierdzeniom resortu – wcale nie muszą znajdować się w Ministerstwie Finansów, lecz np. w Izraelu. Firma izraelska za pośrednictwem spółek w Indiach ma być operatorem systemu. To dziwne, że uruchamiamy system, który jest poza Polską. Panie prezesie, mówiliśmy o kosztach. Do połowy 2024 roku wydatki i straty związane z wadami pierwotnej wersji KSeF oszacowano na 110 milionów złotych. Koszt dostosowania dla mikroprzedsiębiorcy szacuje się na ok. 2200 zł netto plus szkolenia od 500 do 2000 zł. Myśli pan, że szkolenia będą obowiązkowe?
Adam Abramowicz: Może nie obowiązkowe, ale niezbędne, by pozostać w gospodarce. Trzeba wystawiać, przyjmować i księgować faktury. Do tego dochodzą koszty funkcjonowania. Ministerstwo mówi, że system sam wszystko zaksięguje – to nieprawda. Biura rachunkowe nadal będą nieodzowne. Samodzielna księgowość w domu stanie się niemal niemożliwa. Biura już ponoszą koszty nowych programów i muszą je przerzucić na przedsiębiorców. Ministerstwo nie dało na to złotówki, a obciążyło zwykłych ludzi systemem, który ma służyć fiskusowi. Nasza inicjatywa ma zwolnić mikrofirmy z tego obowiązku na dwa lata. Jutro na stronach sejmowych można śledzić transmisję z posiedzenia zespołu. Można też pisać do posłów ze swojego okręgu. Poseł ma obowiązek przyjmować interesantów w poniedziałki. Zapytajcie go: skąd Jan Kowalski ma wziąć pieniądze na wdrożenie i jak jego malutka firma ma to udźwignąć? Państwo ma już narzędzia do walki z oszustwami: białą listę, split payment, JPK. Po co więc KSeF? Jeśli chcieliby uszczelnić system, mogliby rozszerzyć płatność podzieloną na więcej branż. Tam nie da się ukraść VAT-u, bo pieniądze idą na konto techniczne.
Robert Czepielewski: W mediach społecznościowych krążył film pokazujący absurd systemu. Pewien pan kupił w aptece prezerwatywy na fakturę wystawioną na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. W KSeF-ie taka faktura po prostu pojawi się w skrytce danego podmiotu.
Adam Abramowicz: Właśnie. Dzisiaj, jeśli ktoś weźmie fakturę na kogoś innego, ten podmiot o tym nie wie i jej nie księguje. W KSeF faktura znajdzie się w skrzyneczce i trzeba będzie się tłumaczyć, że to nie nasz zakup. Jak robić korekty, jak to wyciągać z tego worka? System jest źle zaprojektowany, kosztowny i uciążliwy. Skutki odczują wszyscy Polacy. Zapłacicie więcej za towary i usługi, bo koszty zostaną przerzucone na konsumentów. Mniejsza konkurencja to wyższe ceny. Korporacje się KSeF-em nie przejmują, one sobie poradzą, a przy okazji wytnie się rynek małych i średnich firm. Będzie gorzej i drożej.
Robert Czepielewski: Pan niemal nocuje w Sejmie. Jak wygląda zrozumienie tej patowej sytuacji wśród polityków?
Adam Abramowicz: Sporo posłów to rozumie. To nie jest sprawa polityczna, tylko praktyczna. Po obu stronach barykady są ludzie uważający, że to jest źle skonstruowane. Liczymy, że jutro znajdzie się grupa posłów, która złoży inicjatywę. Pytanie do marszałka, czy szybko wprowadzi to pod obrady, czy włoży do zamrażarki. W interesie władzy jest pośpiech, by uniknąć katastrofy ekonomicznej i politycznej.
Robert Czepielewski: Dużo w panu optymizmu.
Adam Abramowicz: Wierzę w racjonalne decyzje. Może rządowi nie wypada samemu się wycofać, ale mikrofirmy to 96% wszystkich przedsiębiorstw. Ich wyłączenie pozwoli systemowi odetchnąć. Nie róbmy sobie krzywdy.
Robert Czepielewski: Na koniec – rząd wybrał „ciekawą” datę wdrożenia dla mikroprzedsiębiorców: 1 kwietnia, czyli Prima Aprilis. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać.
Adam Abramowicz: To dobre podsumowanie tego problemu.
Robert Czepielewski: Bardzo dziękuję za spotkanie. Lobbuje pan na wszelkie sposoby, by opóźnić KSeF o dwa lata. Być może stanie się cud i Ministerstwo Finansów przygotuje system tak, by nie szwankował.
Adam Abramowicz: Dziękuję. Przedsiębiorcy są rozproszeni i często lekceważeni. Musimy się zrzeszać. Zapraszam na naszą stronę radaprzedsiębiorców.org – to dobre miejsce, by walczyć o swoje prawa. Jesteśmy też na Facebooku i platformie X.
Robert Czepielewski: Polecam śledzić publikacje Rady Przedsiębiorców. Dziękuję panu, dziękuję państwu i zapraszam na kolejny odcinek programu „Świat, w którym żyjemy”. Do zobaczenia.
Chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak KSeF wpłynie na Twoją firmę?
Obejrzyj pełną rozmowę na YouTube i bądź na bieżąco z działaniami Rady Przedsiębiorców!
Czy uważa Pan/Pani, że termin 1 kwietnia jest realny dla polskich mikrofirm? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach pod filmem.



















