Zimowy Ultramaraton Karkonoski: klimat zimowego biegania

Zimowy Ultramaraton Karkonoski - to nie jest zwykłe bieganie po górach

Zimowy Ultramaraton Karkonoski i jego organizatorka — Agnieszka Korpal-Muszyńskabiegu w programie Ludzie Gór Olbrzymich

Zimowy Ultramaraton Karkonoski to coś więcej niż tylko sportowa rywalizacja na dystansie 47 kilometrów. Wydarzenie nasycone emocjami, jest żywym pomnikiem wystawionym marzycielowi, alpiniście i biegaczowi – Tomkowi Kowalskiemu. W najnowszym odcinku programu LUDZIE GÓR OLBRZYMICH Agnieszka Korpal-Muszyńska odkrywa przed nami kulisy organizacji tych niezwykłych zawodów, które co roku przyciągają do Szklarskiej Poręby i Karpacza setki śmiałków gotowych zmierzyć się z nieprzewidywalną naturą Karkonoszy.

Dziedzictwo Tomka Kowalskiego

Historia Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego (ZUK) jest nierozerwalnie związana z tragicznymi wydarzeniami z 2013 roku na Broad Peak. To właśnie wtedy Tomek Kowalski pozostał na zawsze w wysokich górach. Jak wspomina Agnieszka Korpal-Muszyńska, bieg powstał z potrzeby serca i chęci pokazania światu, jak Tomek żył, a nie jak zginął.

„Chciałam, żeby ludzie zapamiętali go przez pryzmat jego pasji – jako alpinistę, ultramaratończyka i człowieka, który nie bał się realizować nawet najbardziej szalonych projektów, jak samotne przejście pustyni Atacama” – mówi w rozmowie z Jordanem i Kamilem.
Karkonosze wybrano nieprzypadkowo. Choć organizatorki pochodzą z Poznania, to właśnie tutaj z Tomkiem trenowały i spędzały każdą wolną chwilę, marząc o tym, by kiedyś na stałe zamieszkać u stóp Karkonoszy.

Zimowa przygoda przez 47 kilometrów

Trasa biegu prowadzi ze Szklarskiej Poręby do Karpacza, niemal w całości biegnąc grzbietem Karkonoszy. Choć dystans niespełna 50 kilometrów w letnich warunkach dla wielu doświadczonych biegaczy może wydawać się standardowy, zima w tych górach zmienia zasady gry. Agnieszka podkreśla, że Karkonosze mają specyficzny, alpejski charakter. Mroźny wiatr, oblodzenia i nagłe załamania pogody sprawiają, że każdy kilometr smakuje tu inaczej.

Bieg ewoluował na przestrzeni lat – początkowo trasa liczyła 57 kilometrów, jednak ze względu na obostrzenia przyrodnicze i współpracę z Karkonoskim Parkiem Narodowym, ostatecznie ustabilizowała się na poziomie 47 kilometrów. To dystans, który pozwala poczuć ogrom gór, a jednocześnie mieści się w granicach bezpieczeństwa, nad którym czuwają dziesiątki wolontariuszy i ratowników GOPR.

Bezpieczeństwo to fundament, a nie dodatek

Jednym z najciekawszych wątków rozmowy była kwestia rygorystycznych zasad bezpieczeństwa. ZUK nie jest biegiem dla nowicjuszy. Aby w ogóle wziąć udział w losowaniu miejsc, kandydat musi wykazać się ukończeniem minimum dwóch maratonów górskich. Organizatorzy nie mogą pozwolić sobie na ryzyko związane z osobami, które nie znają reakcji swojego organizmu na ekstremalny wysiłek w trudnym terenie.

„Nie stać nas mentalnie na stres związany z osobami nieprzygotowanymi” – przyznała Agnieszka. W Karkonoszach zjawisko >>whiteoutu<< czy wiatr wiejący z prędkością 120 km/h to realne zagrożenie. Dlatego na ZUK-u obowiązuje zasada: rezygnacja z biegu możliwa jest wyłącznie w punktach odżywczych. W terenie zawodnik musi, choćby się miał doczołgać, dostać się do bezpiecznej strefy, aby nie narażać siebie i ekip ratunkowych.

Gdy góry mówią STOP – lekcja 2019

Agnieszka Korpal-Muszyńska przypomniała dramatyczne wydarzenia z 2019 roku, kiedy to prognozy pogody sprawdziły się w najgorszym możliwym wariancie. To był jedyny raz w historii, gdy bieg musiał zostać drastycznie skrócony do zaledwie 19 kilometrów, z metą w schronisku Odrodzenie.

Decyzja, choć trudna i początkowo krytykowana przez niektórych uczestników widzących słońce w dolinach, okazała się zbawienna. Na grzbiecie panował prawdziwy armagedon – marznący deszcz i huraganowy wiatr uniemożliwiały bezpieczne kontynuowanie rywalizacji. Następnego dnia zawodnicy, którzy dotarli do biura zawodów, dziękowali organizatorkom za tę decyzję, przyznając, że warunki powyżej granicy lasu były nie do opisania.

Elitarność przez losowanie

Zainteresowanie biegiem jest ogromne. W ostatniej edycji na około 400 dostępnych miejsc przypadało ponad 1400 chętnych. To ponad trzy osoby na jedno miejsce! Mimo tak wielkiego popytu, organizatorzy nie planują zwiększania limitów. Kameralny charakter imprezy jest jej największym atutem. Pozwala na budowanie unikalnej relacji między biegaczami a wolontariuszami, a także minimalizuje presję na delikatny ekosystem parku narodowego.

Co ciekawe, system losowania dotyczy niemal wszystkich, choć przewidziano pulę 20 miejsc dla elity sportowej oraz wolontariuszy. Wszystko odbywa się jednak w oparciu o jasny i transparentny regulamin, co podkreśliła gościni programu, ucinając wszelkie spekulacje o kolesiostwie.

Dlaczego warto tu wracać?

Na koniec rozmowy Agnieszka Korpal-Muszyńska wskazuje na to, co w Karkonoszach najpiękniejsze: unikatową przestrzeń. Widok z okolic Wielkiego Szyszaka, skąd widać cały ogrom grzbietu aż po Śnieżkę, to obraz, który zostaje w pamięci na całe życie. To właśnie ta otwartość gór i specyficzny spokój, jaki oferują zimą, sprawiają, że biegacze z całej Polski, od Gdańska po Szczecin, co roku marzą o tym, by ich nazwisko pojawiło się na liście startowej.

Zimowy Ultramaraton Karkonoski to nie tylko test wytrzymałości, to przede wszystkim spotkanie ludzi, którzy kochają góry tak samo mocno, jak kochał je Tomek Kowalski.

Zapraszamy do zobaczenia całego programu LUDZIE GÓR OLBRZYMICH, aby dowiedzieć się jeszcze więcej o kulisach tego niesamowitego wydarzenia!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *