Gmina Leśna: eksperyment? Reformy!

Szymon Surmacz: jak Gmina Leśna reformuje usługi społeczne, likwiduje wykluczenie, promuje produkt lokalny i przeciwstawia się umowie z MERCOSUR

Gmina Leśna jako laboratorium zmian. Szymon Surmacz o dworcu, usługach społecznych i globalnej polityce

Gmina Leśna od lat przyciąga uwagę jako miejsce odważnych reform i nietypowego podejścia do samorządności. To tutaj dawny budynek dworca ma stać się inkubatorem przedsiębiorczości społecznej, a tradycyjny MOPS zamienia się w nowoczesne Centrum Usług Społecznych. O tym, dlaczego zarządzanie gminą przypomina czasem zarządzanie masą upadłościową, o walce z wykluczeniem transportowym oraz o tym, dlaczego burmistrz wspiera protesty rolników przeciwko umowie Mercosur, z Szymonem Surmaczem rozmawia Arkadiusz Lipin.

W skrócie

Rozmowa z Szymonem Surmaczem kreśli obraz gminy, która mimo trudnego położenia i bagażu historycznego, stara się aktywnie projektować swoją przyszłość.

  • Rewitalizacja to nie tylko remont: budynek dworca w Leśnej ma stać się sercem gospodarczym i społecznym gminy.
  • Usługi zamiast jałmużny: przekształcenie MOPS-u w CUS to sposób na samotność wielu mieszkańców i antidotum na wykluczenie — oferta realnej pomocy każdemu mieszkańcowi.
  • Samorządowiec jako delegat: aktywne uczestnictwo w protestach czy walka o pociągi to dla burmistrza element budowania zaufania do instytucji państwa.

Arkadiusz Lipin: Dzień dobry Państwu! W kolejnym spotkaniu Raportu Samorządowego naszym gościem jest Szymon Surmacz, Burmistrz Miasta i Gminy Leśna. Dzień dobry, panie burmistrzu.

Szymon Surmacz: Dzień dobry.

Arkadiusz Lipin: Znamy się długo. Pozwolisz, że nie będziemy udawać przed naszymi widzami. Nie będę zwracał się do ciebie per pan.

Szymon Surmacz: Tak, nie musimy. Jest to dla mnie przykra maniera na tym urzędzie, że często trzeba używać takich form.

Arkadiusz Lipin: Bardzo się cieszę, że przyjechałeś, bo gmina Leśna od początku twojej kadencji w 2018 roku jest swoistym eksperymentem społecznym i dla wielu wzorem do naśladownictwa. Dzieje się u was bardzo wiele przedsięwzięć, które do tej pory niekoniecznie były kojarzone z tą częścią województwa dolnośląskiego. Nim przejdziemy do ciekawostek wykraczających poza urząd burmistrza, powiedzmy o sukcesach roku 2025. Dla mnie niewątpliwym sukcesem było otwarcie dworca kolejowego.

Szymon Surmacz: Myślę, że tak, choć oficjalne, duże otwarcie jest jeszcze przed nami. Zacznę jednak od tego, co powiedziałeś – nie chciałbym, żeby mieszkańcy Leśnej czuli się jak chomiki doświadczalne. To, co ty nazywasz eksperymentem, ja nazwałbym po prostu absolutnie niezbędnymi reformami. To, że one odbiegają od standardu, wynika z faktu, że muszą wybiegać mocno do przodu.

Rewitalizacja dworca kolejowego to część tych reform. Eksperymentem było to, że mieszkańcy powierzyli stanowisko komuś, kto wcześniej zajmował się działalnością społeczną i animacją oddolną. Nadal to robię, starając się ożywić życie wspólnoty. Nie traktuję gminy jako ciągu mniejszych lub większych pomników-inwestycji. Gmina to przede wszystkim wspólnota. Jeśli remontujemy dworzec, to po to, by tchnąć w niego nowe życie. Większość Sudetów jest na granicy wymarcia demograficznego. My staramy się zbudować alternatywę.

Dworzec ma być Centrum Produktu Lokalnego. W Leśnej tym produktem jest sport, aktywny tryb życia, ale też turystyka „slow life”. Pierwsze piętro oddamy organizacjom społecznym. Będzie tam inkubator przedsiębiorczości, która reinwestuje zyski w ludzi i miejsce, a nie tylko w portfele właścicieli. Na zachód od Jeleniej Góry mamy bardzo niewiele przykładów takich przedsiębiorstw społecznych.

Arkadiusz Lipin: No i dlatego można mówić o pewnego rodzaju eksperymencie.

Szymon Surmacz: Trochę tak, ale to niezbędna reforma. Nie jestem typem, który będzie zaprzeczał liczbom dla lepszego PR-u. Przez pierwszą kadencję pokazywałem problemy i zachęcałem komisję rewizyjną do wchodzenia tam, gdzie wcześniej wszystko było „pięknie” tylko na papierze. Brutalna prawda była taka, że w 2016 roku radnym nie pozwolono wejść na zaplecze spółki komunalnej, gdzie na oczyszczalni działy się rzeczy horrendalne. Na szczęście te czasy mamy za sobą.

Arkadiusz Lipin: Wytłumacz nam jednak, dlaczego zrewitalizowany, piękny dworzec stoi przy czynnej linii, która nie obsługuje ruchu pasażerskiego?

Szymon Surmacz: To pytanie do decydentów, którzy zamykali te linie. Sytuacja jest absurdalna. Torami, zamiast pasażerów, jeździ bazalt z kopalni do budowy autostrad. Właścicielem jest PLK, która zarabia na bazalcie i niekoniecznie jest zainteresowana pasażerami. My jako samorząd musielibyśmy dogadać się z sąsiadami – gminą i miastem Lubań – bo pociąg musi tam dojechać do szpitala czy urzędów. Powiat jest za mały na własną firmę transportową, a Koleje Dolnośląskie tłumaczą, że to zadanie powiatu, bo linia nie przekracza granicy drugiego powiatu – wtedy rolę przejąłby marszałek.

Nie składam broni. 30 maja planujemy huczne otwarcie dworca. Chcę wtedy pokazać osobom decyzyjnym, że tymi torami da się przewozić pasażerów. W Świeradowie dworzec wyremontowano na cele kultury, a pociąg przyjechał po dziewięciu latach. My mamy tę przewagę, że tory już leżą, nie trzeba ich kłaść od nowa.

Arkadiusz Lipin: Czy pomogłaby odbudowa nitki do Czech?

Szymon Surmacz: Nie, bo to zupełnie inny tor, idący z Mirska przez Wolimierz. Leśna jest stacją końcową, jak Zakopane. Ma sens tylko wahadło Leśna–Lubań. Naszą szansą jest współpraca z Izerską Lokalną Organizacją Turystyczną. Chcemy pokazać w studium wykonalności, że Leśna z zamkiem Czocha, jeziorami i trasami rowerowymi to destynacja, do której warto dowieźć turystów.

Arkadiusz Lipin: Rozmawiałem niedawno z burmistrzem Wlenia, Arturem Zychem. On rozumiał, że Karpacz czy Świeradów są ważniejsze. Ja się z tym nie zgadzam. Czy to normalne, że przywracamy połączenia tam, gdzie już jest „overtourism”, a pomijamy miejsca, które potrzebują pociągu, by przetrwać?

Szymon Surmacz: Całkowicie się z tobą zgadzam. Wleń, Leśna czy Lubomierz są na liście gmin zagrożonych trwałą marginalizacją. Jesteśmy daleko od autostrad i głównych traktów. To nie jest tylko wykluczenie transportowe, to wykluczenie cywilizacyjne. Państwo powinno kreować siatkę rozwoju tam, gdzie jest ona niezbędna do przetrwania wspólnot.

Kiedyś Leśna żyła z włókiennictwa. W zakładach Dolwis pracowało ponad dwa tysiące osób. Gdy przemysł padł, te miejscowości zostały skazane na zagładę. W czeskim Hradcu nad Nysą państwo wykłada ogromne pieniądze na odbudowę miejsc pracy w starej fabryce, by chronić miasto przed zapaścią demograficzną. U nas zarządzanie takimi gminami to często zarządzanie masą upadłościową. Nasz budżet zależy od PIT-u – jeśli mamy samych emerytów po zakładach włókienniczych, gmina nie będzie zamożna. To zamknięte koło, bo bez oferty nie przyciągniemy nowych, zamożniejszych mieszkańców.

Arkadiusz Lipin: Porozmawiajmy o opiece społecznej. To w Leśnej kolejny ważny projekt.

Szymon Surmacz: Zacznę od cytatu: „Opieka to się kurczaka, my zamierzamy świadczyć usługi społeczne”. To zmiana paradygmatu. Już w lutym Rada Miejska podejmie uchwałę o przekształceniu MOPS-u w Centrum Usług Społecznych (CUS). Będzie to pierwsza taka placówka w naszym regionie.

Problemy społeczne się zmieniły. Mamy odwróconą piramidę demograficzną, problemy psychiczne i potężny problem samotności, który dotyka głównie kobiety. W naszym ośrodku zdrowia co najmniej 30% osób w poczekalni siedzi tam tylko po to, by z kimś porozmawiać. Oni nie mają kawiarni ani pieniędzy na nie. Ci ludzie więdną w mieszkaniach.

Klasyczny MOPS miał dawać jałmużnę, by ludzie nie umarli z głodu. Te czasy się kończą. Dziś musimy zaprząc strukturę gminną do świadczenia usług: „złota rączka” naprawi kran, ktoś inny pomoże ustawić telewizor czy przypomni o lekach. CUS będzie koordynować pomoc sąsiedzką i organizacje pozarządowe. Chcemy wprowadzić „taksówkę dla seniora”, zajęcia rehabilitacyjne, a nawet warsztaty kulinarne. Co istotne, CUS będzie mógł pobierać symboliczne opłaty. Seniorzy często nie chcą „darmochy”, chcą zapłacić za usługę wysokiej jakości, co daje im poczucie godności.

Arkadiusz Lipin: A co z dotychczasowymi podopiecznymi MOPS-u?

Szymon Surmacz: Dla nich nic się nie zmienia na gorsze – nadal będą otrzymywać zasiłki. Jednak CUS otwiera się na wszystkich mieszkańców, bez względu na dochód. To rewolucja. W 2018 roku gmina wydawała 400 tysięcy złotych na domy pomocy społecznej. Dziś to prawie 2 miliony złotych rocznie za opiekę nad trzydziestoma paroma osobami. Koszty nas zabiją, jeśli nie stworzymy systemu opieki na miejscu, który pozwoli ludziom szczęśliwie dożyć starości we własnym domu.

Arkadiusz Lipin: Na koniec wątek globalny. Poparłeś protest rolników przeciwko umowie Mercosur. Dlaczego burmistrz angażuje się w taką politykę?

Szymon Surmacz: Jestem zwolennikiem Unii Europejskiej, ale widzę w niej technokratyczną administrację, która ignoruje problemy społeczne. Mercosur to szczyt hipokryzji. Z jednej strony zmusza się naszych rolników do wyśrubowanych norm ekologicznych, a z drugiej otwiera rynek na wołowinę z miejsc, gdzie wypala się puszczę amazońską.

Jeśli Unia będzie lekceważyć rolników i konsumentów, to za dziesięć lat po prostu się rozpadnie, bo ludzie zagłosują na siły antyunijne. Moi rolnicy w Leśnej produkują wysokiej jakości wołowinę i realnie odczują skutki tej umowy. Oni są istotnymi podatnikami, ich gospodarstwa utrzymują tę gminę po upadku przemysłu. Byłem tam z nimi, bo jako ich delegat muszę być tam, gdzie są ich problemy. Chcę uratować wiarę w to, że samorząd i państwo są im potrzebne.

Arkadiusz Lipin: Szymonie, dziękuję za rozmowę. To na pewno nie jest twoja ostatnia wizyta. Państwa zapraszam do subskrybowania kanału i komentowania.

Szymon Surmacz: Dziękuję i zapraszam do dyskusji w komentarzach – chętnie tam zajrzę i odpowiem.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *