Lwówek Śląski liderem na skalę Polski

Lwówek Śląski - miasto z najniższymi podatkami w Polsce

Lwówek Śląski: jak gmina przyciągnęła ponad 30 nowych firm w rok?

kluczowe tematy najnowszego odcinka RAPORTU SAMORZĄDOWEGO:

  • Jak gmina przyciągnęła ponad 30 nowych firm w rok?
  • Inwestycje 2026: Budowa nowoczesnego stadionu lekkoatletycznego i przedszkola.
  • Turystyka i kultura: otwarcie wież obronnych, nowe muzeum oraz kulisy nadchodzącego Lwóweckiego Lata Agatowego.
  • Dlaczego włodarz Lwówka popiera dwukadencyjność i jak walczyć z wyludnianiem się miast.

Zapraszamy do obejrzenia pełnej rozmowy wideo lub  przeczytania poniższego jej zapisu.

Arkadiusz Lipin: Dzień dobry Państwu. Kolejny odcinek RAPORTU SAMORZĄDOWEGO. Dzisiejszym gościem Państwa i moim jest Dawid Kobiałka, burmistrz Miasta i Gminy Lwówek Śląski. Dzień dobry, panie burmistrzu.

Dawid Kobiałka: Dzień dobry, witam uprzejmie pana redaktora i wszystkich widzów po raz kolejny w Zachodnia TV.

Arkadiusz Lipin: W Zachodniej warto bywać, ponieważ nie tylko jest dobra atmosfera do rozmowy, to jeszcze czekają nas ciekawe programy. Panie burmistrzu, Lwówek Śląski to jest – ja się powtarzam, drodzy widzowie, ale to jest prawda – naprawdę bardzo ciekawie położona gmina, nie tylko miasto. Malowniczo, w Dolinie Bobru, o ogromnym potencjale. To jest jedno z najstarszych przynajmniej miast w Polsce.

Dawid Kobiałka: Tak, pierwsze miejsce formalnie należy do miasta Złotoryja, a my jesteśmy od razu za nimi. Oni to rok 1211, a my 1217.

Arkadiusz Lipin: I jednocześnie gmina słynie, na pewno wśród wielu smakoszy, z lubianego piwa lwóweckiego. Browar ten również uważany jest za najstarszy udokumentowany browar w Polsce.

Dawid Kobiałka: Co najmniej w Polsce, a nawet jeden z najstarszych w całej Europie. Na pewno w Europie Środkowo-Wschodniej najstarszy. Prawdopodobnie jest może jeden starszy w całej Europie, więc myślę, że to jest produkt regionalny, którym możemy się szczycić. Dziękuję, że pan redaktor o tym wspomniał. Lwówek Śląski to miasto gościnne, miasto z duszą. Zawsze zapraszamy do odwiedzania naszej gminy.

Arkadiusz Lipin: To jak się zarządza takim bardzo starym miastem?

Dawid Kobiałka: Jest to na pewno bardzo ciekawe. To najciekawsza praca, jaką miałem w życiu, mimo że wykonywałem ich naprawdę wiele: od noszenia kur w koszach, po bycie barmanem, kelnerem, agentem ubezpieczeniowym, pracowałem nawet w branży informatycznej czy finansowej. To na pewno jest praca, która niesie ze sobą najwięcej wyzwań. Żartobliwie często mówię, że jest to praca, która pokazuje, jak skutecznie trzeba czasami ludziom odmawiać oraz jak łączyć interesy pewnych grup. Czyli znaleźć rozwiązanie, które zadowoli jednych, a drudzy będą mogli sobie wzajemnie pomóc. Zdarzyło się kiedyś nawet tak, że połączyłem trzy firmy, które miały różne zapotrzebowania – wszyscy wzajemnie sobie pomogli i na końcu byli zadowoleni. Trzeba myśleć o tym, jak gminę promować, jak wspierać przedsiębiorców i mieszkańców. No i przede wszystkim: dużo rozmów i spotkań.

Arkadiusz Lipin: Pan burmistrz wspomniał o ciekawej kwestii. Do dzisiaj nie wiem, jak ten problem rozstrzygnąć: czy dobry samorządowiec to taki, który całe życie spędził w samorządzie i zna go od podszewki, czy lepiej, żeby burmistrzem była osoba, która robiła różne rzeczy w życiu, co daje szerokie perspektywy?

Dawid Kobiałka: Myślę, że to musi być połączenie tych dwóch kwestii. Akurat ja i mój zastępca, Aleksander Fuławka, jesteśmy z rynku prywatnego. Obaj pracowaliśmy w dużych korporacjach i mniejszych firmach. Pracowaliśmy i fizycznie, i intelektualnie. Aczkolwiek przejście z rynku prywatnego do pracy w samorządzie to jest jednak pewien szok.

Arkadiusz Lipin: Też to przeżywałem.

Dawid Kobiałka: W prywatnych firmach jest podejście, żeby się wykazać, zrobić coś dodatkowo, zastanowić się, jak coś może lepiej działać. A w samorządach często pojawia się pytanie: „Ale po co coś zmieniać? Przecież zawsze tak było”. To są rzeczy, z którymi musimy się na co dzień mierzyć, o czym rozmawiam też z innymi wójtami. Ale sprawia to też ogromną satysfakcję. Widzę, jak zmienia się podejście moich pracowników, z których jestem dumny – sami przedstawiają pomysły, które potem razem wdrażamy.

Arkadiusz Lipin: Jakie pomysły udało się zrealizować w 2025 roku? W roku, który był pierwszym pełnym rokiem pańskiego urzędowania?

Dawid Kobiałka: Staram się podchodzić do spraw ewolucyjnie, co na końcu może przynieść zmiany o charakterze rewolucyjnym. Zaczęliśmy od radykalnej zmiany, czyli obniżenia podatku od środków transportowych. Przyniosło to bardzo dobry skutek, ponieważ 200 tysięcy złotych pozostało w kieszeniach naszych lokalnych przedsiębiorców, firm transportowych i spedycyjnych. A te 200 tysięcy „odrobiliśmy” dzięki firmom, które nowo zarejestrowały się we Lwówku Śląskim.

Arkadiusz Lipin: Niektórzy sąsiedzi mają wam to za złe, że tak wykosiliście konkurencję i zgarnęliście taką dużą premię.

Dawid Kobiałka: Rozmawiam o tym z kolegami i koleżankami wójtami. Jeśli popatrzeć na firmy, które się do nas przeniosły, to jest około 35 podmiotów. Dzisiaj mogę powiedzieć, że może już 36, bo rano dzwonił do mnie pan z większą flotą. Zazwyczaj są to podmioty z innych części Polski: Rzeszów, wschodnia granica. Sąsiednich firm są pojedyncze sztuki. Staramy się nie podbierać sąsiadom, bo to nie ma sensu. Dla nas najważniejsze jest to, że z okolic 1300. miejsca na 2500 gmin awansowaliśmy na pierwsze – mamy najniższe podatki w Polsce w każdej stawce. Podatek od autobusu to około 100 złotych. Dzwonił do mnie pan, który płacił 2,5 tysiąca za jeden autobus rocznie. U nas zapłaci 100 złotych. Przy dwóch autobusach to 5 tysięcy oszczędności rocznie dla małej działalności. Ta reklama sama się nakręca.

Zrobiliśmy też sprawy urzędowe – stworzyłem nowy wydział administracyjno-oświatowy. Przez pierwsze półtora roku nie wręczyłem żadnego wypowiedzenia, dałem każdemu szansę, tak jak obiecywałem w kampanii. Wprowadziliśmy też najprostszą rekrutację w Polsce. Kiedy uprościliśmy procedury, zamiast trzech życiorysów na to samo stanowisko otrzymaliśmy siedemnaście. Kilku wójtów już prosiło o to zarządzenie, bo chcieliby z niego skorzystać. Uważam, że jak zrobi się coś dobrego, trzeba się tym dzielić.

Arkadiusz Lipin: W samorządzie to powinien być obowiązek, bo wszyscy pracujemy na rzecz Rzeczypospolitej Polskiej. Czy w samorządach najniższego szczebla obecność partii politycznych to dobra rzecz?

Dawid Kobiałka: Trudno powiedzieć. W dużych miastach wojewódzkich, jak Legnica czy Jelenia Góra, partie pozwalają ustrukturyzować pracę. W mniejszych gminach są raczej niepotrzebne. My, razem z wójtem gminy Bolesławiec, jesteśmy przykładem włodarzy, którzy bez pomocy partii otrzymali duży mandat społeczny. Ale czy bym ich zabraniał? Nie, wolność jest potrzebna, by ludzie sami wybierali. Moja kontrkandydatka była z dużej partii. To czasami pomaga, a czasami nie. Mówiono, że „Kobiałka będzie miał krótką ławkę”, bo nie stoją za mną struktury i na każde stanowisko będę musiał robić konkursy. Faktycznie, trudniej jest ściągnąć ludzi z rynku prywatnego do samorządu. Ale z drugiej strony mam dużą niezależność – nikomu nic nie jestem winien. Słyszałem historie od kolegów, których po wygranych wyborach odwiedzała partia z listą osób do przyjęcia do pracy.

Arkadiusz Lipin: Tego mieszkańcy obawiają się najbardziej – że zamiast ludzi merytorycznych przyjmuje się „swoich”.

Dawid Kobiałka: To jest problem. Nie przeszkadzałoby mi samo bycie w partii, gdyby osoba przychodząca do pracy miała kompetencje. Jeśli wójt ma dwóch kandydatów i jednego zna, to naturalne, że woli współpracować z kimś, komu ufa. W sektorze prywatnym też są systemy poleceń. Kiedyś szukałem informatyka i miałem z tym duży problem. Zgłosiła się osoba, którą znałem – przyszła tylko dlatego, że mieliśmy relację i czuła zamiłowanie do Lwówka. Ważne jest jednak, by dentysta nie zajmował się inwestycjami, a fotograf nie był skarbnikiem.

Arkadiusz Lipin: Jest pan samorządowcem młodszego pokolenia, co cieszy, bo polski samorząd nie jest w najlepszej kondycji, a młodzi często wybierają sektor prywatny ze względu na płace. Czy uważa pan, że potrzebujemy dużej reformy samorządowej?

Dawid Kobiałka: Chyba jestem jedynym wójtem, który głośno mówi, że dwukadencyjność jest dobra.

Arkadiusz Lipin: Na szczęście jest was więcej.

Dawid Kobiałka: To się cieszę, bo w środowisku nie jest to popularna opinia. Patrzę z własnej perspektywy. Kiedy zaczynałem, przychodziły do mnie panie z problemami, które z rynku prywatnego wydają się absurdalne – marzyły o Excelu albo drukarce. Dostały to w ciągu tygodnia. Boję się, że po dziesięciu latach mógłbym przestać zauważać takie drobne braki i stać się taki sam jak osoby, które zbyt długo sprawują funkcję. Odświeżenie dużo wnosi. Na Dolnym Śląsku widać ten nastrój zmian – u nas zmieniła się połowa sołtysów.

W samorządzie zmieniłbym też kwestie przetargów i zatrudniania. Jest mnóstwo formalności, które ograniczają pracę i zniechęcają firmy do startowania w konkursach. Zatrudnianie powinno być prostsze – jak ktoś zbiera zespół i chce działać, powinien mieć większą swobodę, bez obaw o dwuletnie procesy w sądach pracy, jeśli ktoś się nie sprawdza.

Arkadiusz Lipin: A co z rozdrobnieniem? Mamy wiele gmin, powiatów i 16 regionów. Nie uważa pan, że współpraca przy dużych inwestycjach byłaby łatwiejsza, gdyby tych jednostek było mniej?

Dawid Kobiałka: Jeśli chodzi o województwa, ich liczba to nie tylko kwestia oszczędności. Widzę jednak, jak dużo daje zarządzanie jednocześnie wsią i miastem – jestem zwolennikiem takiego łączenia „obwarzanków” z miastami. Co do powiatów, powiem coś kontrowersyjnego: ich konstrukcja jest dziwna. Na przykład dowody osobiste wydaje gmina, a prawa jazdy powiat. Przecież ta sama osoba mogłaby robić obie te rzeczy. Szkoły podstawowe prowadzi gmina, średnie powiat – a czasem gmina i tak musi przejąć szkołę średnią, bo powiat nie chce jej prowadzić. Przykład burmistrza Stefana Oleszczuka z lat 90. pokazuje, że wiele ograniczeń, które wydają nam się konieczne, w praktyce można znieść bez szkody dla funkcjonowania jednostki.

Arkadiusz Lipin: Przejdźmy do demografii. Pas sudecki cierpi na wyludnianie. Jak to wygląda we Lwówku?

Dawid Kobiałka: Mamy około 15 800 mieszkańców. Podział jest uczciwy: połowa w mieście, połowa na wsiach, więc nie mamy konfliktów na tej linii. Niestety, ubywa nam około 200 osób rocznie. Sto wynika z ujemnego przyrostu naturalnego, a drugie sto to wyjazdy do dużych miast lub za granicę. Za cztery lata możemy spaść poniżej progu 15 tysięcy. To jest duża strata. Jednak urząd gminy musi pozostać blisko ludzi. Mieszkańcy przychodzą do nas ze wszystkim: od spraw rzek po prośby o znalezienie pracy, bo kojarzą burmistrza z dawnym „naczelnikiem”, który mógł wszystko. To pierwsze miejsce, do którego udaje się obywatel.

Arkadiusz Lipin: Wróćmy do sukcesów 2025 roku. Co udało się zrealizować?

Dawid Kobiałka: Całkowicie zmieniliśmy projekt przebudowy stadionu. Dzięki wsparciu pani poseł Czernow uzyskaliśmy przedłużenie środków z Polskiego Ładu. Budujemy stadion lekkoatletyczny z prawdziwego zdarzenia, jeden z najlepszych w regionie. Dodatkowo stadion piłkarski zyska odwodnienie, oświetlenie i nawodnienie. Prezes klubu MKS Piast obiecał, że będą się tu odbywać co najmniej zawody wojewódzkie.

Kontynuujemy też budowę przedszkola. To trudny projekt przejęty po poprzednikach, generujący milionowe straty, które musimy pokrywać i naprawiać błędy projektowe. Planujemy oddanie obiektu we wrześniu 2026 roku. Wymaga to od nas ogromnego nadzoru.

Arkadiusz Lipin: Na co zostanie przeznaczony budżet w 2026 roku?

Dawid Kobiałka: Przeznaczamy 1,6 mln zł na ulicę Jana Pawła II. Zmieniamy projekt tak, by zadowolić mieszkańców – gramy w otwarte karty, spotykamy się z ludźmi i pytamy o ich wizję. Naprawiamy kładkę uszkodzoną podczas powodzi – prace już trwają dzięki środkom z Urzędu Wojewódzkiego. Przeznaczamy też pół miliona złotych na doświetlenie wsi i miasta. To ukłon w stronę mieszkańców, którzy wcześniej sami finansowali lampy z funduszy sołeckich. Zwiększyliśmy środki na drogi wiejskie (1,2 mln zł) oraz na remont parku (2,5 mln zł). Czekamy też na wyniki dofinansowań na przebudowę Wzgórza Kombatantów. Podtrzymaliśmy najniższe podatki w Polsce do końca kadencji – radni byli tu jednogłośni.

Arkadiusz Lipin: Ile funduszy zewnętrznych planujecie pozyskać?

Dawid Kobiałka: Planowany deficyt to około 6 mln zł. W zeszłym roku planowaliśmy 7 mln, a wyszliśmy na zero, bo udało się pozyskać środki w trakcie roku. Teraz chcemy podobnie. Projektujemy salę widowiskową we współpracy z LOK-iem. Budowa tej sali została przerwana w latach 80. To ambitny projekt, będziemy szukać środków z programu Interreg. Planujemy też otwarcie pełnoprawnego muzeum w drugiej połowie roku. Chcę, by to nie była tylko izba historyczna przy bibliotece, ale samodzielna placówka.

Arkadiusz Lipin: Nie boi się pan, że epoka muzeów przemija?

Dawid Kobiałka: Zwiedziłem kawałek świata, od Chin po Manchester. Widziałem nowoczesne muzea, które przyciągają tłumy. Wiem, że na muzeum się nie zarabia, ale ono służy wychowaniu pokoleń i poznaniu lokalnej kultury. Nasze nocne zwiedzania cieszą się szokującą frekwencją – musieliśmy improwizować, bo przyszło tyle osób. Chcemy też udostępnić turystom dwie wieże: Lubańską i Bolesławiecką oraz uruchomić wszystkie fontanny. Już teraz punkt informacji turystycznej działa w weekendy, co wcześniej było „niemożliwe”. My po prostu przyszliśmy i to zrobiliśmy. W muzeum znajdą się też eksponaty od dawnych mieszkańców Löwenberga, które pozyskaliśmy dzięki współpracy z Muzeum Śląskim w Görlitz.

Arkadiusz Lipin: Na koniec zapytam o Agatowe Lato. Sudecki Festiwal Minerałów w Lubaniu znika, więc Lwówek odzyskuje monopol. Jakie są plany?

Dawid Kobiałka: Konkurencja motywowała nas do odświeżenia formuły. Mogę ogłosić, że na to lato wraca Bahama Wakepark na Małej Żwirowni. Co do Agatowego Lata – podjęliśmy decyzję o powrocie imprezy do zabytkowego centrum miasta. W 2025 roku, mimo złej pogody, frekwencja była ogromna. W tym roku kontynuujemy tę lokalizację. Gwiazdy są już zarezerwowane: piątek będzie rockowy i ambitny (lata 80. i 90.), sobota taneczna w klimacie disco, a niedziela rapowa. Chcemy otworzyć wieże na ten czas i przywrócić małą scenę. Będą też nowe murale i wystawy eksperckie, nad którymi czuwa pan Zbigniew Ruta. W zeszłym roku hitem była dyskoteka w centrum – mieszkańcy okolicznych bloków byli bardzo wyrozumiali i sami pytają o powtórkę. To ma być impreza, z którą nasi mieszkańcy się utożsamiają.

Arkadiusz Lipin: Życzę więc sukcesów i dobrej pogody. Dziękuję za rozmowę.

Dawid Kobiałka: Bardzo dziękuję. Staramy się wykorzystać te pięć lat najlepiej jak potrafimy. Dziękuję Zachodnia TV za wspieranie regionu – wasza praca daje nam pozytywną energię.

Arkadiusz Lipin: Dziękuję Państwu za uwagę i zapraszam na kolejny odcinek. Do zobaczenia!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *