Gość Dnia: Błażej Gazda przejdzie do historii polskiego motorsportu jako zwycięzca w legendarnym rajdzie
Chłopak wychowany na krętych drogach w okolicach Jeleniej Góry rzucił wyzwanie legendzie 94. Rajdu Monte Carlo i wrócił z księstwa z tarczą. Wraz z pilotem Michałem Jurgałą zdominowali klasę Rally3. Udowodnili, że polska szkoła jazdy na opis ma się najlepiej od lat. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu ze zwycięzcą.
Alchemia lodu i asfaltu
Rajd Monte Carlo to nie jest zwykły wyścig z czasem. To partia szachów rozgrywana przy prędkości 150 km/h na krawędzi przepaści. Tegoroczna, 94. edycja, postawiła przed zawodnikami warunki, których dawno nie widziano w Alpach Nadmorskich. Zmienność pogody sprawiała, że dobór opon przypominał wróżenie z fusów, a każdy błąd na czarnym, wyświeconym asfalcie kończył się tragicznie dla zawieszenia.
Błażej Gazda, startujący od pierwszego odcinka specjalnego pokazał, że nie przyjechał do Gap i Monako tylko po naukę. Jeleniogórzanin, który pierwsze rajdowe szlify zbierał na kultowych trasach Dolnego Śląska, czuł się w tych warunkach jak ryba w wodzie. Podczas gdy inni zawodnicy ostrożnie badali przyczepność, Gazda i Jurgała od razu narzucili mordercze tempo, budując przewagę, której rywale nie byli w stanie zniwelować aż do samej mety.
Przełom na Col de Turini
Kluczem do zwycięstwa okazał się legendarny etap nocny przez przełęcz Col de Turini. To właśnie tam, w świetle potężnych reflektorów zamontowanych na maskach rajdówek, rozstrzygają się losy tego rajdu. Kibice zgromadzeni przy trasie byli świadkami niesamowitego widowiska. Auto polskiej załogi przecinało nocne powietrze z chirurgiczną precyzją.
Michał Jurgała, pilot o ogromnym doświadczeniu, musiał wznosić się na wyżyny koncentracji. W Rally3, gdzie margines błędu jest minimalny, a samochody wymagają niezwykle płynnego prowadzenia, komunikacja wewnątrz kokpitu jest wszystkim. Gazda pojechał bezbłędnie. Podczas gdy ich najwięksi rywale – m.in. szybcy Francuzi i Finowie – tracili cenne sekundy na ratowaniu się z opresji po kontakcie z bandami śnieżnymi, Polacy kleili każdy zakręt, wygrywając kluczowy OS z przewagą blisko 15 sekund nad resztą stawki. To był nokaut.
Jelenia Góra ma nowego bohatera
Dla kibiców z Kotliny Jeleniogórskiej ten sukces ma wymiar szczególny. Błażej Gazda wielokrotnie podkreślał w wywiadach, jak wielki wpływ na jego styl jazdy miały treningi w Karkonoszach. Drogi w okolicach Karpacza, Szklarskiej Poręby czy samej Jeleniej Góry mają specyfikę zbliżoną do alpejskich serpentyn – są wąskie, techniczne i często nieprzewidywalne.
Wygrana w klasie Rally3 w najbardziej prestiżowym rajdzie świata to sygnał dla całego środowiska WRC: Gazda to nazwisko, które trzeba zapamiętać. To nie tylko talent czysto techniczny, ale przede wszystkim niesamowita odporność psychiczna. Wytrzymać presję lidera w Monako, mając za plecami głodnych sukcesu lokalnych matadorów, to sztuka, która udaje się tylko największym.
Sezon 2026 stoi otworem
Zwycięstwo w Monte Carlo daje Polakom komfortową sytuację w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata Rally3. Z kompletem punktów i ogromnym kapitałem pewności siebie, Gazda i Jurgała mogą z optymizmem patrzeć w stronę kolejnych rund, w tym zapowiadającego się niezwykle ciekawie Rajdu Szwecji. Jeśli utrzymają taką formę, walka o końcowy tytuł mistrzowski wydaje się być w ich zasięgu.
Poniżej rozmowa z Błażejem Gazdą. Emocje jeszcze nie opadły. Dziel je razem z nami. Zapraszamy do oglądania!




























