Redakcyjna kawa #58

Poranna redakcyjna kawa

Matko bosko, co tu się stanęło? Można zapytać za legnickim klasykiem, a już wiem, rząd Niemiec ściągnął spodnie i pokazał Ukrainie dupę, zresztą nie pierwszy raz, bo do pierwszego aktu ekshibicjonistycznego niemieckich polityków doszło w pierwszych godzinach po ataku Rosji na naszego sąsiada, kiedy ukraiński ambasador w Berlinie Andrij Melnyk poprosił, o wsparcie w walce z Rosją wtedy to z rozbrajającą szczerością wielu niemieckich polityków pokazało mu, oby tylko pośladki, informując, że Ukrainy już nie ma i nie ma sensu jej pomagać. Później Niemcy nie kwapili się do nałożenia sankcji i odcięcia Moskwy od systemu SWIFT. Nie mówię już, o tych Leopardach co miały siać spustoszenie na froncie w ilości 170 sztuk, ale skończyło się na 14, które zresztą szybko trafiły do naprawy. Zapewne z miłości do Ukrainy i dbając o jej bezpieczeństwo, Berlin zablokował wysłanie rakiet Taurus, bo a nuż poleciałyby na rosyjskie terytorium. Ale co z tą dupą? Otóż gdy mamieni obietnicami pomocy na szeroką skalę Ukraińcy czekają na to i owo od Niemiec, według The Financial Times rząd niemiecki od początku roku wyeksportował do Izraela sprzęt i broń o wartości 300 milionów euro, w podskokach utworzono grupę roboczą biura zagranicznego, ministerstwa spraw gospodarczych i biura kontroli eksportu, której zadaniem jest przyspieszenie izraelskich wniosków o broń, a kanclerz Olaf Scholz powiedział Izraelowi, aby poprosił go o cokolwiek, a będzie mu dane.

Czy ktoś wie, co Berlin obiecał Polsce? Tak tylko pytam.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *