
Współzałożyciel i szef Centrum Demokracji Konstytucyjnej oraz weteran Pierwszego Ochotniczego Mobilnego Szpitala im. Mykoły Pyrohowa (PDMSz)
List otwarty do Wołodymyra Zełenskiego: „Obaj jesteśmy zakładnikami istnienia Ukrainy”
Wołodymyrze Ołeksandrowyczu!
Wiem, że Pan nie przeczyta tego listu. Ale muszę go napisać. Ponieważ w monarchii elektoralnej, jaką jest Ukraina, prezydent odpowiada za wszystko. Ponieważ Pańscy podwładni nie potrafią wyjaśnić mi ani przyczyny mojego przymusowego przeniesienia do innej jednostki, ani inicjatora tego przeniesienia, ani nawet zapoznać mnie z rozkazem o przeniesieniu, jestem zmuszony zwrócić się do Pana jako do Naczelnego Dowódcy. Przepraszam, ale w monarchiach elektoralnych obieralny monarcha (nazywany prezydentem) odpowiada za wszystko. Dlatego zwracam się do Pana, chociaż bez żadnej nadziei na odpowiedź. Contra spem spero, że tak powiem. Jeśli ta fraza coś Panu mówi.
Przepaść doświadczeń i dwóch życiorysów
Dwie różne drogi – od nauki do służby i od estrady do polityki
Różnimy się prawie we wszystkim. W moim poprzednim życiu byłem naukowcem-konstytucjonalistą, Pan — komikiem. Podczas gdy ja studiowałem prawo na najlepszych uniwersytetach Ukrainy, Wielkiej Brytanii i USA, Pan grał w KWN i budował swoje imperium śmiechu.
Jest Pan dolarowym milionerem (a być może już i miliarderem) z majątkami za granicą; ja — typowym przedstawicielem ukraińskiej klasy średniej, który nie posiada żadnej własności poza granicami Ukrainy. Dla mnie wojna rosyjsko-ukraińska rozpoczęła się w 2014 roku, dla Pana — w 2022 roku. Dlatego w 2014 roku zrezygnowałem z moich najbardziej opłacalnych amerykańskich klientów, ponieważ ich biuro regionalne znajdowało się w Moskwie i trzeba było tam od czasu do czasu jeździć; Pan nadal zarabiał w putinowskiej Rosji. Pięć lat temu wzywałem współobywateli do przygotowań do wojny, Pan — do szaszłyków w maju. Kiedy przyszło wezwanie, ja w wieku 53 lat poszedłem służyć, Pan — będąc znacznie młodszym — nie. Można kontynuować, ale czy warto?
Zakładnicy istnienia Ukrainy
Oczywiście jesteśmy po prostu kardynalnie różni. Ale jest jedna rzecz, która nas bezwarunkowo łączy. Obaj jesteśmy zakładnikami istnienia Ukrainy. Jeśli zabraknie Ukrainy — Pan ma wszelkie szanse skończyć życie jak Petlura, a ja — jak nieznany ukraiński żołnierz. Bo bez Ukrainy komu jesteśmy potrzebni?
Przy czym Pan ma do stracenia znacznie więcej niż ja.
Ja pod tym względem jestem szczęśliwym człowiekiem: mam dokładnie tyle aktywów, ile potrzebuję tu i teraz. A więc obaj, choć z różnych powodów, jesteśmy zainteresowani tym, aby Ukraina wytrwała i, najlepiej, zwyciężyła.
„Armia to pańszczyzna”? Systemowy problem i przymusowe przeniesienia
Naruszenie umowy ze świadomymi obywatelami
Pomyślmy więc razem: czy moje przymusowe, bez żadnych wyjaśnień przeniesienie z jednej jednostki do drugiej wzmocniło zdolność obronną Ukrainy, czy nie? Bo według mnie umowa między władzą a nielicznymi świadomymi obywatelami w tym kraju była taka: dobrowolnie się mobilizujesz – my dajemy ci prawo wyboru jednostki i służysz właśnie w niej dopóty, dopóki nie zechcesz przenieść się do innej lub nie przeskrobiesz czegoś tak, że twoja jednostka zechce się ciebie pozbyć. Tak! Właśnie na takich warunkach do wojska szli dawno już nieliczni ochotnicy, a nie zgarniani do busów dezerterzy. Jaki sygnał moim przymusowym przeniesieniem, którego nie inicjowałem ani ja, ani moja jednostka, wysyłają Pańscy podwładni tym, którzy rozważają dobrowolne dołączenie do wojska? Że wojskowi to chłopi pańszczyźniani, całkowicie zależni od kaprysów swojego dowództwa?
Podczas gdy w mojej jednostce (j.w. 3066 Gwardii Narodowej Ukrainy) jest mnóstwo wakatów na stanowiskach tyłowych (tego lata Wojskowa Komisja Lekarska po raz drugi uznała mnie za ograniczenie zdolnego do służby i po tym wszystkim, co się stało, nie rwę się już na front), na które nie mogą znaleźć ludzi, mnie przymusowo przenoszą do j.w. 3018. Wołodymyrze Ołeksandrowyczu, czy na Ukrainie wciąż stoją kolejki do komend uzupełnień i nie ma końca ochotnikom? A jeśli nie, to co wyrabiają Pańscy podwładni, wysyłając potencjalnym rekrutom sygnał: „armia to pańszczyzna”? Możesz iść do jednej jednostki, ale ciebie bez żadnej winy czy wpadki, bez wyjaśnienia przyczyn, bez żadnej rozmowy z tobą, bez uwzględnienia wykształcenia, doświadczenia, specjalności i dawnych zasług — wyrzucą do jednostki, w której nigdy nie miałeś zamiaru służyć.
Wolni ludzie sprawcami cudu – ostrzeżenie przed konsekwencjami
Rozumiem, Wołodymyrze Ołeksandrowyczu, że nie ma Pan dla mnie czasu. U Pana życie (które jeden z Pańskich byłych partnerów i sponsorów porównywał do supermarketu) podeszło do kasy. A płacić nie ma czym. Dlatego pozostaje szukać winnych, wzywać do wytrwałości i liczyć na cud.
Ale niech Pan nie zapomina, że cud zarówno w 2014, jak i w 2022 roku sprawiły nie USA, nie Europa i nie Zjednoczone Królestwo – sprawili go tacy ochotnicy jak ja. I dlatego Pan jest wciąż Prezydentem w kraju, któremu pięć lat temu nasi zachodni partnerzy prorokowali maksymalnie trzy miesiące życia. Wolni i świadomi obywatele, a nie milczący chłopi pańszczyźniani, są prawdziwym sekretem niezłomności narodu ukraińskiego. Raczej tego Pan nie uświadomi sobie, ale tak jest. Kiedy ostatni z nas umrze lub zginie na froncie, Ukrainy zabraknie. Jeśli więc nagle ktoś z Pańskiego otoczenia nie przestraszy się położyć tego wpisu na stole — niech Pan po prostu pamięta, że obaj jesteśmy zakładnikami Ukrainy. Zabraknie jej — zabraknie nas. A jej zabraknie, jeśli Pańscy podwładni nadal będą traktować ochotników jak chłopów pańszczyźnianych.
Na moje szczęście i na Pańską szkodę jestem osobą publiczną. Historia mojego przymusowego przeniesienia do jednostki, zainicjowanego przez nie wiadomo kogo, bez wyjaśnienia przyczyn i podstaw, już rozeszła się w internecie. Wkrótce zaczną o niej mówić na świecie (zadbawszy o to). Korzyści dla Pana z tego zero. Za to szkoda wyrządzona Ukrainie jest poważna. Motywacja do służby u wielu osób, które przeczytały o moim przypadku, została kardynalnie podważona. Zdolność obronna w i tak niełatwych czasach na pewno nie wzrosła. Na koniec po raz trzeci przypomnę Panu: obaj jesteśmy zakładnikami Ukrainy. Jeśli więc ten wpis nagle wpadnie Panu w oko – niech Pan oderwie się na chwilę od pilnych spraw i przypomnie sobie, dzięki komu ten kraj wciąż istnieje. I niech Pan spróbuje nie ścinać gałęzi, na której sam Pan siedzi. Niech Pan pamięta o Petlurze.
Obejrzyj wywiady z G. Druzenką



![Prezes Rady Przedsiębiorców Adam Abramowicz w studiu telewizji [podejrzany link usunięty] podczas rozmowy o kosztach L4 i ZUS](https://zachodnia.tv/wp-content/uploads/2026/10/1706173149601-300x300.jpeg)












![Prezes Rady Przedsiębiorców Adam Abramowicz w studiu telewizji [podejrzany link usunięty] podczas rozmowy o kosztach L4 i ZUS](https://zachodnia.tv/wp-content/uploads/2026/10/1706173149601-150x150.jpeg)


