Figo fago pizza karkonoska, czyli jak bracia Kołodziejscy nauczyli Jelenią Górę kochać neapolitanę
Jelenia Góra statystycznie stoi pizzą. Na każde 2,3 tysiąca mieszkańców przypada jeden lokal serwujący ten włoski przysmak. Stawia to miasto w ścisłej krajowej czołówce, ale czy ilość zawsze przechodzi w jakość? Jordan Plis i Kamil Kollman w programie LUDZIE GÓR OLBRZYMICH sprawdzili to u źródła goszcząc Kubę i Mateusza Kołodziejskich. Właścicieli pizzerii FIGO FAGO, która w krótkim czasie stała się kulinarnym symbolem Jeleniej Góry—Cieplic Śląskich-Zdroju.
Spacer po uzdrowisku
Historia FIGO FAGO brzmi jak gotowy scenariusz na film o odważnych marzycielach. Bracia nie od zawsze byli pizzaiolo. Wcześniej zajmowali się m. in. afiliacją i prowadzeniem blogów, co – jak sami przyznają – było dość nużące. Wszystko zmienił jeden spacer po Placu Piastowskim w Cieplicach.
„Szedłem po prostu z żoną i z synem na spacerze. Byliśmy na Placu Piastowskim, zobaczyłem kartkę: lokal do wynajęcia. Zadzwoniłem do Mateusza, wysłałem mu zdjęcie (…) Ja mówię: bo ją otwieramy. I tak się zaczęła historia FIGO FAGO. Decyzja była w kilka minut”.
Choć rodzina i znajomi pełni byli obaw, wyliczając liczną konkurencję, bracia mieli jasną wizję: stworzyć produkt bezkompromisowy, oparty na autentyczności.
Edukacja w cieniu Wezuwiusza (i poznańskich koziołków)
Zanim jednak pierwszy placek trafił do pieca, Kuba i Mateusz przeszli intensywną szkołę w poznańskiej pizzerii Forni Rossi. Jednej z pierwszych w Polsce z prestiżową certyfikacją AVPN. To tam zrozumieli, że robienie pizzy to nie rzemiosło, a niemal alchemia.
„Dopiero po kilku latach rozumiemy, że to ciasto jest żywe, że tam są drożdże, że trzeba pilnować temperatur, że trzeba zwracać uwagę, jak ono rośnie (…) w szczególności kiedy jest lato”.
Kluczem do sukcesu okazała się długa fermentacja. W FIGO FAGO ciasto dojrzewa średnio 48 godzin. W tym czasie drożdże zjadają cukry proste, wytwarzając dwutlenek węgla i alkohol, co czyni końcowy produkt lekkostrawnym. Jak żartują właściciele, po zjedzeniu ich pizzy nie czuje się kuli mocy w brzuchu, która często towarzyszy produktom z pizzerii robiących ciasto na bieżąco.
Włoskie składniki, cieplicka woda
W FIGO FAGO nie ma miejsca na półśrodki. Od mąki, przez pomidory, aż po sól – wszystko przyjeżdża z Włoch. Jedynym polskim akcentem jest woda. Ta dbałość o detale sprawia, że pizzeria ożywiła okolicę i przyciągnęła klientów szukających czegoś więcej niż wyświechtanej szynki z pieczarkami na bułce.
Bracia nie boją się eksperymentów, choć przyznają, że nie każda wizja kończy się sukcesem.
„Dobra, jesteśmy na tej fali, dawaj pizzę z brzoskwinią! Robimy ją, próbujemy – śmietnik od razu”, śmieje się Kuba. Zwyciężyły jednak inne kompozycje: pistacje, oliwa truflowa, gorgonzola czy słynna już burrata.
Mit pieca opalanego drewnem
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy było odczarowanie marketingu wokół tradycyjnych pieców. FIGO FAGO postawiło na nowoczesny piec elektryczny, który posiada certyfikat AVPN (Stowarzyszenia Prawdziwej Pizzy Neapolitańskiej).
„Mnóstwo pizzerii się chwali tym, że piec opalany drewnem. Wybór pieca opalanego drewnem to jest marketing i cena. Nie ma to nic wspólnego ze smakiem pizzy (…) W piecu chodzi o tylko i wyłącznie o temperaturę”.
Dzięki termostatowi i stabilności temperatury, bracia mogą zagwarantować powtarzalność. Niezależnie od tego, czy przyjdziesz w spokojny wtorek, czy w szaloną sobotę, masz otrzymać ten sam, doskonały produkt.
Nie tylko jedzenie – to maraton, nie sprint
Prowadzenie pizzerii w mieście powiatowym to wyzwanie. Tu nie polega się na wiralach i studentach, ale na żmudnym budowaniu zaufania. Kuba i Mateusz podkreślają, że ich praca to ciągła edukacja gości. Czasem trzeba wytłumaczyć, że neapolitana z natury jest miękka i leżąca, a brak ciasta o godzinie 19, to nie lenistwo załogi, lecz dowód na to, że danego dnia wykonano ogromną pracę na świeżych składnikach.
Dziś FIGO FAGO to nie tylko pizzeria, to miejsce z duszą, gdzie można wypić rzemieślnicze włoskie piwo, spróbować sycylijskiej lemoniady (słynne chinotto) i poczuć się przez chwilę jak na wąskich uliczkach Neapolu – tyle że z widokiem na Karkonosze.
Pytania i odpowiedzi (Q&A)
Czym różni się pizza neapolitańska od zwykłej?
Charakteryzuje się wysokim nawodnieniem ciasta, długą fermentacją (nawet do 72 h) oraz bardzo krótkim wypiekiem (do 2 minut) w ekstremalnie wysokiej temperaturze (ok. 450°C). Efektem jest miękkie ciasto z charakterystycznymi wyrośniętymi brzegami.
Dlaczego w pizzerii czasem brakuje ciasta?
Ciasto w FIGO FAGO jest przygotowywane z dużym wyprzedzeniem (proces 48-godzinny). Właściciele planują liczbę kulek na podstawie prognoz, ale niespodziewany najazd gości może sprawić, że zapas się wyczerpie. Nie można go dorobić w 15 minut, bo świeże ciasto byłoby ciężkostrawne.
Czy piec elektryczny jest gorszy od tego na drewno?
Według właścicieli FIGO FAGO – nie. Piec elektryczny z certyfikatem AVPN zapewnia idealną powtarzalność i stałą temperaturę, co jest kluczowe dla jakości. Zapach dymu w pizzy to mit; dym nie powinien mieć kontaktu z jedzeniem.
Jakie nietypowe składniki można znaleźć w FIGO FAGO?
Oprócz klasyków, w menu pojawiają się takie produkty jak burrata, mortadela, pistacje, figi, konfitura z czerwonej cebuli, a nawet sezonowe akcenty. Bracia testowali też pizzę z brzoskwinią oraz marketingową ciekawostkę – pizzę tiramisu.
Chcesz dowiedzieć się więcej o kulinarnych sekretach Cieplic? Obejrzyj pełny odcinek programu na kanale ZachodniaTV!



















