Na drodze do katastrofy
Według moich odczuć Ukraina z pełną prędkością pędzi ku katastrofie. Kleptokratyczny reżim, który panuje tu niemal od momentu ogłoszenia niepodległości, prawdopodobnie mógłby istnieć jeszcze przez dekady… gdyby nie wojna. Wojna z ogromną prędkością spala aktywa, które otrzymaliśmy w spadku po USRR i które stworzyliśmy w ciągu ostatnich 35 lat. Co więcej, ten kapitał nie jest obecnie wyłącznie materialny. Moralność i etyka stały się synonimem bycia frajerem. Z pięciu milionów mężczyzn, którzy (zgodnie z Konstytucją) mają obowiązek bronić ojczyzny, „jej integralności terytorialnej i suwerenności”, milion jest skazanych na śmierć lub kalectwo na froncie — czterech robi wszystko, by uniknąć godnego pożałowania losu żołnierzy na froncie… Obecnie utrzymujemy się dzięki pomocy zachodniej (w przybliżeniu 60 kopiejek na każdą budżetową hrywnę) oraz niegotowości Putina do przeprowadzenia prawdziwej mobilizacji w Rosji (wielokrotnie powtarzałem, że ugrupowanie okupacyjne liczące 700 tysięcy osób nie jest w stanie zdobyć Charkowa, a co dopiero podbić Ukrainy
Na drodze do katastrofy – Zmęczenie Europy i utracona szansa 2022 roku
Jednak wygląda na to, że Europie nudzi się płacenie za wojnę jednego skorumpowanego kraju z niezmiennym prezydentem przeciwko agresji innej kleptokracji z elekcyjnym monarchą na czele. Triumf AfD, która opowiada się za wstrzymaniem pomocy dla Kijowa, w wyborach w kraju związkowym Saksonia-Anhalt jest zapewne jedynie zwiastunem tektonicznego przesunięcia w krajobrazie politycznym Europy.
Na drodze do katastrofy – Oddalanie się od ideałów republiki
Nasza szansa na zwycięstwo polegała na radykalnej odmienności od Rosji. I istniała ona w 2022 roku, kiedy Ukraina na krótki okres stała się prawdziwą republiką, wolnym krajem odpowiedzialnych obywateli. Ponieważ inni uciekli za granicę lub prowadzili zacięte walki w „kotłach mukaczewskich” i „lwowskim rejonie umocnionym” Później, gdy pierwotny strach władzy minął, wszystko wróciło do starej koleiny. Ukraina zaczęła powolny, ale pewny dryf w stronę ukraińskojęzycznej kopii swojego wroga. Przestrzeń wolności się kurczyła. Korupcja rosła jak na drożdżach. Bezodpowiedzialność i niekompetencja kwitły.
Na drodze do katastrofy – Autokracje, błędy polityczne i iluzja patriotyzmu
Im bardziej stawaliśmy się w istocie podobni do Rosji, tym bardziej gryząca stawała się zasłona dymna radykalnego nacjonalizmu. Prawdą okazały się słowa Samuela Johnsona: „Patriotyzm jest ostatnim schronieniem łajdaka”. Tragedia polega na tym, że gdy walczą dwie nieefektywne, skorumpowane autokracje, które kultywują i gloryfikują przeszłość zamiast wyciągnąć z niej tragiczne lekcje, o wszystkim decyduje rozmiar i skala.
Na drodze do katastrofy – Wyczerpana charyzma a brak reform
I tutaj, jak się wydaje, szczęście Zełenskiego niemal się wyczerpało. Bo szczęście to świetny rozrusznik, ale zły silnik… Z pełną prędkością pędzimy ku katastrofie. Pytanie tylko, czy Putin zdecyduje się na mobilizację (a jeśli tak, to kiedy) oraz jak długo jeszcze Europa będzie gotowa płacić za naszą wojnę? I ile jeszcze błędów strategicznych popełni Zełenski, obsadzając stanowiska swoimi ludźmi zamiast kompetentnymi i licząc na swoją charyzmę zamiast na reformy?
Nadzieja na odrodzenie po przejściu przez „ruinę”
Ale mimo wszystkich złych przeczuć wierzę, że Ukraina przetrwa. Przejdzie przez katarsis, być może przez śmierć kliniczną, ale odrodzi się i z czasem rozkwitnie. Ukraińskiego Churchilla czy Waszyngtona się nie doczekaliśmy, cóż, Ukrainę uratuje własny de Gaulle albo Atatürk. Ale zanim to nastąpi, nasze pokolenie będzie musiało na własnej skórze przekonać się, co oznacza straszne słowo „ruina”
Giennadij Druzenko – ukraiński prawnik, eseista, tłumacz i intelektualista. Uczestnik Rewolucji Godności, współzałożyciel i szef Centrum Demokracji Konstytucyjnej oraz weteran Pierwszego Ochotniczego Mobilnego Szpitala im. Mykoły Pyrohowa (PDMSz).
Odwiedź oficjalną stronę PDMSH
Przeczytaj pozostałe felietony Giennadija Druzenki na stronie Zachodnia.Tv



















