Umowa UE-MERCOSUR: Między wielkim handlem a buntem wsi

Umowa UE-MERCOSUR: Inga Sobucka, protesty rolników, polska wołowina

Umowa UE-MERCOSUR choć zaskarżona została podpisana. Bruksela mówi o historycznym sukcesie a europejscy rolnicy u upadku

Po ponad ćwierć wieku negocjacji, dyplomatycznych zwrotów akcji i narastającego napięcia społecznego następuje otwarcie gigantycznego rynku zbytu dla europejskich maszyn. Rolnicy alarmują, że to koniec tradycyjnego gospodarowania. Czy porozumienie handlowe z gigantami z Ameryki Południowej to konieczność, czy może zbyt kosztowny kompromis?

Czym właściwie jest MERCOSUR?

Na wstępie warto wyjaśnić, z kim Unia Europejska zacieśnia handlowe więzy. Nazwa MERCOSUR to skrótowiec hiszpańskiego określenia: Mercado Común del Sur. Używany też (choć rzadziej) jest MERCOSUL, od portugalskiego Mercado Comum do Sul, jako że największe państwo tej grupy jest portugalskojęzyczne. Oba oznaczają po prostu Wspólny Rynek Południa. To najważniejsza organizacja gospodarcza w Ameryce Łacińskiej, powołana do życia w 1991 roku.

Głównymi filarami tego bloku są: Brazylia, Argentyna, Paragwaj oraz Urugwaj (niedawno do pełnego członkostwa dołączyła również Boliwia). To region o ogromnym potencjale – zamieszkany przez ponad 270 milionów ludzi, dysponujący jednymi z najżyźniejszych gleb na świecie i gigantycznymi zasobami surowców. Dla Unii Europejskiej MERCOSUR to rynek zbytu dla samochodów, farmaceutyków i nowoczesnych technologii. Europa dla państw Ameryki Południowej to przede wszystkim chłonny odbiorca żywności.

Co zakłada umowa UE-MERCOSUR?

Głównym jej założeniem jest zniesienie barier celnych, obecnie w wielu przypadkach przekraczających 30%. Bruksela liczy na to, że europejscy przedsiębiorcy zaoszczędzą miliardy € na eksporcie towarów przemysłowych. W zamian Unia otwiera swoje granice na produkty rolno-spożywcze z Ameryki Południowej.

Kluczowe punkty sporne dotyczą tzw. produktów wrażliwych.

Wołowina

Umowa przewiduje kontyngent blisko 100 tysięcy ton mięsa rocznie przy obniżonej stawce celnej (7,5%).

Drób i cukier

Znaczne zwiększenie bezcłowego dostępu do rynku unijnego dla brazylijskich kurczaków i cukru trzcinowego.

Standardy

Unia zapewnia, że importowana żywność musi spełniać europejskie normy sanitarne, jednak to właśnie ten punkt budzi największe obawy producentów żywności.

Podpisana, ale czy zatwierdzona? Aktualny stan prawny

Stan na luty ’26 jest niezwykle dynamiczny. Oficjalne zawarcie części umowy handlowej nastąpiło 17 stycznia br. w Paragwaju. Jednak proces ten nie odbył się w atmosferze powszechnej zgody. Polska, obok Francji, Austrii, Irlandii i Węgier znalazła się w grupie państw, które do końca sprzeciwiały się przyjęciu dokumentu.

Umowa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE, po tym jak Parlament Europejski w styczniu przegłosował wniosek o sprawdzenie zgodności procedury z unijnymi traktatami. Mimo to Komisja Europejska dąży do tzw. tymczasowego stosowania części handlowej porozumienia, co mogłoby nastąpić już w marcu 2026 roku. Cła mogą spadać zanim jeszcze parlamenty narodowe wszystkich 27 państw członkowskich powiedzą TAK.

„To nasze być albo nie być” – polscy rolnicy na barykadach

W Polsce sprzeciw wobec umowy zjednoczył niemal całe środowisko rolnicze. Od końca ubiegłego roku przetacza się fala pikiet i protestów. Kulminacją był wielki zjazd rolników do Warszawy 9 stycznia, kiedy to tysiące gospodarzy przeszło pod Sejm i Kancelarię Premiera.

Rolnicy podnoszą dwa główne argumenty:
1. nieuczciwa konkurencja — polskie gospodarstwa muszą spełniać rygorystyczne wymogi Zielonego Ładu, podczas gdy w Brazylii czy Argentynie dopuszczalne są środki ochrony roślin dawno w Europie zakazane
2. bezpieczeństwo konsumenta — bawiają się, że zalew taniej żywności o wątpliwym pochodzeniu doprowadzi do upadku rodzinnych gospodarstw, co w dłuższej perspektywie uzależni Polskę od importu spoza UE.

Akcje protestacyjne nie ograniczają się tylko do stolicy. „Zielone miasteczka” i pikiety pod urzędami wojewódzkimi (m. in. w Kielcach i Poznaniu) pokazują determinację producentów mleka, mięsa i zbóż.

Nie tylko Polska. Wrzenie w całej Europie

Opór wobec umowy UE-MERCOSUR jest silny w całej zachodniej części kontynentu. Najostrzejszy przebieg mają protesty we Francji, gdzie rolnicy zablokowali kluczowe autostrady prowadzące do Paryża. Prezydent Emmanuel Macron, pod presją potężnych związków zawodowych, stał się jednym z najgłośniejszych krytyków porozumienia na forum unijnym.

Podobne nastroje panują w Irlandii, gdzie hodowcy bydła obawiają się zniszczenia rynku wołowiny, oraz w Belgii i Niemczech. Pod koniec stycznia w Strasburgu odbyła się wielka demonstracja pod siedzibą Parlamentu Europejskiego, w której ramię w ramię z polskimi rolnikami stali farmerzy z całej wspólnoty. Wspólnym mianownikiem jest strach przed utratą suwerenności żywnościowej Europy.

Spojrzenie z Pogórza Izerskiego

Te wielkie, globalne procesy mają swój bardzo konkretny wymiar na poziomie lokalnych gospodarstw. Jak umowa UE-MERCOSUR wpłynie na hodowców z Dolnego Śląska? Czy wysokiej jakości, ekologiczna produkcja ma szansę w starciu z przemysłowym rolnictwem zza oceanu?

O tym, jak wygląda codzienna walka o opłacalność produkcji rolnej w cieniu wielkich traktatów handlowych, w naszym studio rozmawia Robert Czepielewski. W programie Gość Dnia przeprowadził niezwykle szczerą i merytoryczną rozmowę z Ingą Sobucką – hodowczynią wołowiny mięsnej z Pogórza Izerskiego. Posłuchaj głosu praktyka znającego trud pracy na roli, bez ogródek potrafiącej nazwać zagrożenia, jakie niesie ze sobą obecny kierunek polityki Brukseli.

Zapraszamy do obejrzenia całego programu, w którym Inga Sobucka wyjaśnia, dlaczego bitwa o MERCOSUR to w rzeczywistości bitwa o to, co znajdzie się na talerzach każdego z nas. ↓↓↓

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *