Anna Ludwicka-Mania i Robert Mania – ten duet udowadnia, że prawdziwa mania teatru nie zna granic, a uwielbienie sceny może iść w parze z sudeckimi szlakami i rowerowymi wyprawami przez Polskę
Aktorzy Teatru im. Cypriana Kamila Norwida, w szczerej rozmowie z Jordanem i Kamilem prowadzącymi programem LUDZIE GÓR OLBRZYMICH, wracają do debiutów z 2007 roku, zdradzają kulisy studiów lalkarskich i tłumaczą, dlaczego prowincja to tylko stan umysłu.
Od recytacji do Norwida
Wszystko zaczęło się w 2007 roku, kiedy na jeleniogórskiej scenie wystawiono spektakl „Śmierć człowieka-wiewiórki” w reżyserii Marcina Libera. Dla Ani i Roberta był to moment przełomowy – oficjalny debiut w zespole Teatru Norwida. Choć Jordan Plis wspomina ten czas z perspektywy studenta siedzącego na widowni, dla bohaterów programu był to początek drogi, która trwa do dziś.
Robert Mania, pochodzący z Czarnkowa, swoją przygodę ze słowem zaczął jednak znacznie wcześniej. Jako młody chłopak brał udział w licznych konkursach recytatorskich, gdzie spotykał późniejsze gwiazdy polskiej sceny, takie jak Przemysław Stippa czy Artur Paczesny.
„Z tymi chłopakami po prostu spotykaliśmy się na konkursach i laliśmy się tą poezją po mordach. To był taki fechtunek na słowa”, wspomina Robert Mania.
To właśnie te doświadczenia stały się dla niego trampoliną do zawodowego aktorstwa. Dziś z dumą opowiada o swoich korzeniach, przypominając, że z jego rodzinnego Czarnkowa wywodzą się takie postaci jak Adam Słodowy czy… pierwowzór legendarnego Marynarza Papaya, polski emigrant, który podbił serca Amerykanów.
Studia na wydziale lalkarskim
Zupełnie inną drogę przeszła Ania Ludwicka-Mania. Zanim scena na dobre zagościła w jej życiu, stała przed dylematem: kariera sportowa czy aktorska? Jako sprinterka biegała dystans 60 metrów, jednak ostatecznie to magia teatru wygrała z bieżnią. Wybór padł na Wydział Lalkarski we Wrocławiu, co – jak sama przyznaje – było doświadczeniem formującym jej dzisiejszy warsztat.
Wielu widzów myśli o lalkarstwie przez pryzmat pacynek, co w świecie profesjonalistów jest terminem niemal zakazanym. Studia na wydziale lalkarskim to bowiem coś znacznie głębszego niż animacja przedmiotów. To nauka pokory wobec materii, światła i ruchu. Ania wspomina proces tworzenia masek, który zaczynał się od odlewu własnej twarzy, co miało w sobie coś z mistycznego rytuału.
„Dla mnie konkursy recytatorskie były trudne, bo kazano mi stać i przeżywać. Ja wyrażałam się bardziej przez ruch, przez ekspresję. Studia lalkarskie otwierają wyobraźnię, uczą języka teatru, który nie kończy się na samym tekście”, wyjaśnia Anna Ludwicka-Mania. Ta wszechstronność pozwala jej dziś na swobodne poruszanie się między różnymi formami wyrazu, co jeleniogórska publiczność może podziwiać w każdym jej występie.
Aktor i przewodnik sudecki
Jelenia Góra dla wielu aktorów bywa jedynie przystankiem w drodze do znaczniejszych ośrodków teatralnych. Dla małżeństwa Maniów stała się jednak domem. Choć początkowo traktowali to miasto jako bazę startową, szybko odkryli, że życie na peryferiach daje wolność, której próżno szukać w Warszawie. Robert poszedł o krok dalej w swojej integracji z regionem – został licencjonowanym przewodnikiem sudeckim.
Łączenie roli aktora z prowadzeniem grup po Karkonoszach bywa wyzwaniem logistycznym. Robert przytacza anegdoty o zbieganiu ze schroniska Strzecha Akademicka prosto na wieczorny spektakl, by po ukłonach wrócić do grupy czekającej w górach.
„Prowincjonalny teatr to niefortunna nazwa, bo ta prowincja zawsze jest w głowie. To jakiś kompleks, który się w sobie pielęgnuje, a zupełnie niepotrzebnie”, podkreśla Robert.
Jako aktor i przewodnik sudecki, czuje się ambasadorem regionu. Zamiast budować markę osobistą w social mediach i walczyć o followersów, woli budować autentyczną relację z grupą na szlaku lub z widzem w teatrze. Dla niego oba te zajęcia opierają się na tym samym: przepływie energii i spotkaniu z drugim człowiekiem.
Rowerem wzdłuż Wisły
Kiedy opada kurtyna i kończy się sezon turystyczny, Ania i Robert szukają resetu. Znajdują go w długodystansowych wyprawach rowerowych. Choć na co dzień wychowują trójkę dzieci, raz w roku znajdują czas na wspólny, „masochistyczny” 😉 rajd tylko we dwoje. Jednym z ich największych osiągnięć jest przejechanie trasy Wisła 1200, którą podzielili na dwa etapy.
Wyprawa rowerem wzdłuż Królowej Rzek polskich to nie tylko kilometry w nogach, ale przede wszystkim obcowanie z naturą i nieprzewidywalnością. Spanie w schroniskach PTSM, pytania lokalnych mieszkańców o drogę i walka z własnymi słabościami – to ich sposób na higienę psychiczną.
„Na rowerze czuję się jak żeglarz. Każdy dzień to zagadka. Czasem lądujemy na stacji benzynowej, bo nie ma gdzie spać, ale ta wolność jest warta wszystkiego”, opowiada Robert Mania. Zamiłowanie do sportu nie wygasło w nich nigdy – Anna, choć obecnie stawia na fitness, wciąż ma w planach powrót do biegów górskich, a Robert już szykuje się na czerwcowy bieg na 100 kilometrów.
Marzenia o teatrze i przyszłość
Robert podsumowując swoją drogę z Czarnkowa do Jeleniej Góry zaznacza, że marzenia powinny być pielęgnowane z dziecięcą ufnością, ale nie mogą stać się obsesją.
„Trzeba wierzyć w marzenia i tak kierować swoim życiem, żeby były celem, ale nie mogą cię zdominować. Nie można marzyć tak na 100 %, że aż się dusi. To musi być lekkie, dziecięce”, dzieli się swą refleksją aktor.
Przed duetem kolejne wyzwania. Już 25 kwietnia w jeleniogórskim Teatrze Norwida odbędzie się premiera spektaklu na podstawie kryminałów Sławomira Gortycha, osadzonych w realiach karkonoskich schronisk. To będzie połączenie przewodnickiego fachu Roberta z aktorskim kunsztem obojga małżonków. Mania teatru trwa, a Jelenia Góra, dzięki takim artystom, wciąż udowadnia, że jest istotnym punktem na kulturalnej mapie Polski.
W skrócie
1. Kim są Ania Ludwicka-Mania i Robert Mania?
To małżeństwo aktorów od 2007 roku związanych z Teatrem im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze. Ania jest absolwentką wydziału lalkarskiego, a Robert aktorem dramatycznym i przewodnikiem sudeckim.
2. Co to jest Wisła 1200?
To popularny ultramaraton rowerowy wzdłuż całej Wisły. Ania i Robert pokonali tę trasę rekreacyjnie, dzieląc ją na dwa lata, pokonując dziennie dystanse przekraczające 100 km.
3. Czy aktorzy Teatru Norwida grają w serialach?
W rozmowie przyznają, że choć chęci są zawsze, życie w Jeleniej Górze i praca w teatrze oraz opieka nad trójką dzieci sprawiają, że nie zabiegają aktywnie o castingi w Warszawie. Wolą skupić się na autentycznej pracy artystycznej na miejscu.
4. O czym jest spektakl zapowiadany na kwiecień 2026?
To przedstawienie oparte na prozie Sławomira Gortycha, autora popularnych kryminałów, których akcja dzieje się w Karkonoszach (m. in. w nieistniejącym schronisku Księcia Henryka).



















