Anna Bryłka: to gra o suwerenność

Gra o suwerenność żywieniową

Gra o suwerenność i rynki. Umowa UE–MERCOSUR zmieni oblicze polskiej gospodarki?

Współczesna polityka międzynarodowa rzadko dostarcza tematów tak złożonych i polaryzujących jak umowy o wolnym handlu. Najnowszy odcinek programu Świat, w którym żyjemy poświęcony jest w całości porozumieniu między Unią Europejską a krajami MERCOSUR (Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem). W programie staraliśmy się dociec czy otwarcie granic dla produktów z Ameryki Południowej to dziejowa szansa na ekspansję przemysłową, czy też wyrok na europejskie, a w szczególności polskie rolnictwo?

Architektura wielkiego porozumienia

Umowa UE↔MERCOSUR, negocjowana od niemal ćwierćwiecza, to projekt o skali globalnej. Obejmuje rynek liczący ponad 700 milionów konsumentów, a jej głównym założeniem jest zniesienie lub drastyczne obniżenie ceł na około 90% towarów sprzedawanych na obu brzegach Atlantyku. Z perspektywy Brukseli to szansa na wzmocnienie pozycji geopolitycznej Unii w Ameryce Południowej i przeciwwaga dla rosnących wpływów Chin oraz USA.

Dla europejskiego przemysłu maszynowego, chemicznego czy farmaceutycznego umowa otwiera drzwi, które do tej pory były przymknięte wysokimi cłami, sięgającymi niekiedy 35%. Jednak, wiele wskazuje na to że, korzyści nie rozkładają się równomiernie. Podczas gdy potęgi przemysłowe takie jak Niemcy, upatrują w tym kontrakcie ogromnych zysków eksportowych, kraje o silnym profilu rolniczym, w tym Polska, stają przed widmem nierównej konkurencji.

Polska na linii frontu: Wołowina, drób i cukier

Naszą uwagę przede wszystkim koncentrujemy na polskim sektorze rolno-spożywczym. Polska, będąca liderem produkcji drobiu w UE i znaczącym eksporterem wołowiny oraz cukru, znajduje się w punkcie krytycznym. Kraje MERCOSUR to światowi potentaci w tych właśnie dziedzinach, operujący na nieporównywalnie większą skalę i przy znacznie niższych kosztach produkcji.

Krytycy umowy, wśród których wyraźnym głosem jest polska europosłanka Anna Bryłka, którą zaprosiliśmy do programu, wskazują na fundamentalną niesprawiedliwość: unijni rolnicy muszą spełniać restrykcyjne normy środowiskowe i hodowlane narzucane przez Zielony Ład, podczas gdy producenci z Ameryki Południowej nie są związani takimi rygorami. W programie staraliśmy się przeanalizować tezę, że liberalizacja handlu doprowadzi do zalewu rynku tanią żywnością. A co może skutkować upadkiem mniejszych gospodarstw i długofalową utratą bezpieczeństwa żywnościowego Europy.

Asymetria standardów i dylematy ekologiczne

Jednym z najmocniejszych punktów debaty publicznej jest kwestia standardów produkcji. Dokumentacja programu ujawnia, że choć umowa zawiera deklaracje dotyczące ochrony środowiska i praw pracowniczych, brakuje w niej twardych mechanizmów egzekwowania tych zapisów. W praktyce oznacza to, że konsument w Europie może otrzymać produkt wytworzony przy użyciu substancji lub metod, które na terenie UE są zakazane.

Podnoszony jest również aspekt ekologiczny – intensyfikacja hodowli w Brazylii czy Argentynie często wiąże się z wylesianiem Amazonii. Program stawia trudne pytanie: czy dążenie do tańszego mięsa i cukru nie odbywa się kosztem globalnego klimatu oraz wiarygodności europejskiej polityki ekologicznej?

Czy limity ochronne są skuteczne?

Zwolennicy porozumienia argumentują, że umowa nie jest wolną amerykanką, lecz zawiera system kontyngentów taryfowych. Przykładowo, import wołowiny ma być ograniczony do około 99 000 ton rocznie dla całej Unii. Jednak niektórzy analitycy poddają te liczby w wątpliwość. Zwracają uwagę, że nawet takie ilości, wprowadzone po cenach dumpingowych, mogą zdestabilizować lokalne rynki i obniżyć marże rodzimych producentów do poziomu nieopłacalności.

Podobne obawy dotyczą klauzul ochronnych. Choć teoretycznie pozwalają one na przywrócenie ceł w przypadku gwałtownego zakłócenia rynku, procedura ta jest opisywana jako biurokratyczna i powolna. Krytycy twierdzą, że pomoc może nadejść w momencie, gdy szkody w sektorze rolnym będą już nieodwracalne.

Rola Anny Bryłki w debacie europejskiej

Postawa Anny Bryłki, europosłanki zasiadającej w Komisji Handlu Międzynarodowego (INTA) Parlamentu Europejskiego, jest przykładem tzw. suwerennościowego podejścia do polityki handlowej. Bryłka konsekwentnie argumentuje, że umowa służy głównie interesom gospodarki niemieckiej, poświęcając polskie rolnictwo w imię zysków koncernów motoryzacyjnych i chemicznych.

Aktywność deputowanej w Parlamencie Europejskim – od zapytań pisemnych do Komisji Europejskiej po mobilizowanie opinii publicznej – pokazuje, jak głęboki jest podział wewnątrz unijnych instytucji. A. Bryłka w programie przekonuje, że Polska powinna definiować swój interes narodowy w ramach wspólnotowej polityki handlowej poprzez kategoryczny sprzeciw wobec umowie z państwami Ameryki Łacińskiej.

Co będzie wkrótce na naszych talerzach?

Program Świat, w którym żyjemy nie daje prostych odpowiedzi, ale dostarcza spojrzenia z różnych kątów widzenia, co niezbędne do wyrobienia sobie zdania o nadchodzących zmianach. Czy Polscy rolnicy i przedsiębiorcy mogą czuć się bezpiecznie? Czy mniejszość blokująca w Radzie UE zdoła zatrzymać ratyfikację w obecnym kształcie? I wreszcie – co znajdzie się na naszych talerzach za kilka lat?

Zapraszam do obejrzenia 49-minutowej rozmowy, która pomaga zrozumieć mechanizmy rządzące globalnym handlem i ich bezpośredni wpływ na nasze codzienne życie.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *