Kwas i kikuty — mroczna strona Karkonoszy zaklęta w fotografii Alicji Lesiów
Prowadzący program LUDZIE GÓR OLBRZYMICH — Jordan Plis i Kamil Kollman zabierają nas-widzów w podróż do miejsc, gdzie historia miesza się z legendą, a sztuka wyrasta z ekologicznej katastrofy. Gościem jest Alicja Lesiów – artystka wizualna, której serce, mimo mieszkania w Warszawie, bije w rytmie dolnośląskich szlaków.
Dzieciństwo w cieniu legendy
Alicja Lesiów nie jest zwykłym gościem – to osoba, dla której schroniska górskie były domem w najbardziej dosłownym sensie. Jej rodzice poznali się na taborze pod Krzywą Turnią, a historia ich spotkania brzmi jak klasyczny romans w wersji górskiej. Matka Alicji, przyjeżdżając ze Środy Wielkopolskiej, weszła do domku taborowego w zabłoconych butach, co wywołało natychmiastową (i głośną) reakcję ojca Alicji, który tabor prowadził.
Kiedy na świecie miała pojawić się córka, rodzina przeniosła się do schroniska Szwajcarka w Rudawach Janowickich. Dzieciństwo Alicji to wspomnienia zjazdów na skibobie do szkoły, gdy zaspy uniemożliwiały przejazd samochodem oraz dorastanie w drewnianym budynku, który żył, skrzypiał i był pełen korników.
Egzorcyzmy i ciała w studni
Tutaj rozmowa schodzi w w strefę mroku, z którego słynie schronisko Szwajcarka. Alicja przypomina mrożącą krew w żyłach historię z lat 80. XX w., kiedy to w obiekcie doszło do morderstwa. Według opowieści, zwłoki ofiary zostały ukryte w studni (lub szambie) tuż za schroniskiem.
„Mój tata twierdził, że w Szwajcarce straszyło. Jak on tam mieszkał sam, to opowiadał, że na przykład włączała mu się sama mikrofalówka albo że ktoś chodził po schodach”.
Atmosfera była na tyle gęsta, że za kadencji ojca Alicji do schroniska wezwano egzorcystę. Choć sama artystka, będąc dzieckiem, nie odczuwała obecności bytów nadprzyrodzonych, wspomina relacje pracowników o wylewającej się wodzie z wazonów, w których kwiaty nadal stały pionowo.
Czarny Trójkąt wytrawił rzeczywistość
Głównym tematem rozmowy jest projekt artystyczny Alicji zatytułowany „Czarny Trójkąt”. Nazwa ta odnosi się do obszaru na trójstyku granic Polski, Czech i Niemiec, który w latach 80. XX stulecia stał się sceną jednej z największych klęsk ekologicznych w Europie. Gigantyczne emisje dwutlenku siarki z polskiej, czeskich i wschodnioniemieckich elektrowni węglowych, w połączeniu z wiatrami zachodnimi stworzyły zabójcze, kwaśne chmury.
Efekt? Śmierć 15 tysięcy hektarów lasu. Drzewa nie umierały od korzeni, lecz od igieł, stojąc w toksycznej mgle. Tak powstały słynne kikuty – martwe pnie, które dla pokolenia wychowanego w tamtym czasie stały się naturalnym, choć smutnym elementem krajobrazu.
Alicja postanowiła oddać ten dramat za pomocą unikalnej techniki fotograficznej.
„Pomyślałam sobie, że może zdjęcia drzew, które zrobiłabym na negatywie, warto by było wytrawić tym kwasem siarkowym… Nanosiłam gąbką rozcieńczony kwas i się okazało, że powstały takie bardzo abstrakcyjne obrazy, które wyglądają jak chmury”.
Oprócz eksperymentów z chemią, artystka tworzyła portrety kikutów, ustawiając za nimi w górach białe tło fotograficzne, co nadawało martwym drzewom charakter świadków historii, niemal policyjnych kartotek.
Od Wiednia po kopalnię Turów
Projekt zyskał uznanie międzynarodowe, trafiając m. in. na festiwal fotografii analogowej w Wiedniu. Co ciekawe, nawet tam dolnośląska tożsamość dała o sobie znać – Alicja wspominała spotkanie z mieszkańcem Wałbrzycha, który wyczuł jej projekt z daleka.
Aktualnie artystka pracuje w Fundacji Archeologia Fotografii w Warszawie, gdzie odkryła archiwum Danuty Rago. Znajdują się tam unikalne, propagandowe zdjęcia budowy kopalni Turów, które Alicja planuje wykorzystać w swoich przyszłych działaniach, łącząc dawną propagandę sukcesu z dzisiejszą świadomością ekologiczną.
Na koniec rozmowy prowadzący pytają artystkę o największe życzenie. Odpowiedź jest krótka i szczera: jak najczęstsze powroty na Dolny Śląsk i finalnie – powrót na stałe. Jordan i Kamil obiecali trzymać miejsce przy stole, bo „warszawka” z taką historią jest tu zawsze mile widziana.
Pytania i odpowiedzi (A&Q)
Kim jest Alicja Lesiów?
To artystka wizualna i fotografka pochodząca z Jeleniej Góry, absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi.
O czym opowiada projekt „Czarny Trójkąt”?
Projekt dokumentuje klęskę ekologiczną w Karkonoszach i Górach Izerskich z lat 80. XX wieku, spowodowaną kwaśnymi deszczami i zanieczyszczeniami przemysłowymi.
Dlaczego lasy w Karkonoszach tak bardzo ucierpiały?
Główną przyczyną była monokultura świerkowa (sadzonki z innych, niższych gór i nizin, niedostosowane do lokalnych warunków) oraz gigantyczna emisja dwutlenku siarki z pobliskich elektrowni, co prowadziło do powstawania kwaśnych deszczów.
Czy w schronisku Szwajcarka naprawdę straszy?
Istnieje wiele legend na ten temat, w tym opowieści o samoczynnie włączających się urządzeniach i krokach na schodach. Historia ta ma podłoże w autentycznym morderstwie, do którego doszło tam w latach 80.
Gdzie można zobaczyć prace artystki?
Zdjęcia z projektu „Czarny Trójkąt” oraz artykuły Alicji dostępne są na jej stronie internetowej oraz na Instagramie.



















