Sabotaż klimatyczny czy jednak błąd? A może świadoma polityka? Tomasz Cukiernik twierdzi, że unijna polityka energetyczna rujnuje Polskę
Czy drastyczne podwyżki cen energii, zamykanie kopalń i narastający paraliż polskiego przemysłu to jedynie niefortunny zbieg okoliczności? Tomasz Cukiernik, znany publicysta i autor książki Sabotaż klimatyczny, stawia kontrowersyjną tezę: mamy do czynienia z celowym działaniem uderzającym w fundamenty naszej gospodarki. W najnowszym odcinku programu ŚWIAT, W KTÓRYM ŻYJEMY gość Roberta Czepielewskiego i Arkadiusza Lipina punktuje unijne regulacje, które jego zdaniem prowadzą Polskę prosto na ścianę.
Dlaczego sabotaż, a nie pomyłka?
Punktem wyjścia do rozmowy jest tytuł przedostatniej książki Tomasza Cukiernika: Sabotaż klimatyczny. Jak transformacja energetyczna rujnuje nasze życie. Autor wyjaśnia, że wybór słowa sabotaż był w pełni świadomy. Według niego obecna polityka energetyczno-klimatyczna Unii Europejskiej całkowicie ignoruje prawa ekonomii, a polscy politycy, realizując wytyczne z Brukseli, biorą udział w niszczeniu własnego państwa.
„Mamy tu do czynienia z umyślnym działaniem władz, których celem jest uderzenie w polską gospodarkę. Destrukcja tak naprawdę nie tylko całego systemu elektroenergetycznego, ale całej gospodarki. Więc trudno to określić innym słowem, jak właśnie sabotaż”.
Cukiernik opiera swoje tezy na analizie aktów prawnych oraz konsultacjach z wybitnymi ekspertami, m.in. z krakowskiej AGH. Wskazuje, że skutki tej polityki są już widoczne gołym okiem – zamykane są kolejne firmy z branży hutniczej, motoryzacyjnej i górniczej.
Mit miksu energetycznego i oszustwo OZE
Jednym z najmocniejszych punktów programu jest analiza tzw. miksu energetycznego. Cukiernik, powołując się na prof. Władysława Mielczarskiego, nazywa to pojęcie oszustwem. Dlaczego? Ponieważ system energetyczny musi bilansować się w każdej sekundzie, a nie w skali roku czy miesiąca.
Publicysta zauważa, że odnawialne źródła energii (OZE) są niestabilne. Gdy wiatr nie wieje, a słońce nie świeci, system musi polegać na źródłach stabilnych, czyli w Polsce głównie na węglu. Jeśli jednak wygasimy bloki węglowe, powstanie gigantyczna luka:
- W 2030 roku może nam brakować ok. 13% mocy.
- W 2040 roku deficyt może wzrosnąć do 35%.
Nawet planowana elektrownia jądrowa, która miałaby powstać około 2040 roku, zastąpi zaledwie 13% obecnych mocy węglowych. To rodzi realne zagrożenie blackoutem i utratą suwerenności.
System ETS: Haracz, który dobija polskie ciepłownie
Tomasz Cukiernik krytykuje mechanizm handlu emisjami (ETS), który nazywa podatkiem drenującym polską gospodarkę na kwotę ponad 40 miliardów złotych rocznie. Najbardziej drastycznym przykładem są elektrociepłownie dostarczające ciepło systemowe do ponad połowy Polaków.
Gość programu przytoczył dramatyczną sytuację Elektrociepłowni Zagłębie Dąbrowskie, która ogrzewa Będzin, Czeladź i Sosnowiec. Firma ta, postawiona przed wyborem: kupić węgiel i grzać domy czy kupić certyfikaty CO2, wybrała to pierwsze. Efekt? Gigantyczne kary finansowe sięgające 740 milionów złotych, które mogą doprowadzić do upadku zakładu i odcięcia tysięcy ludzi od ogrzewania z dnia na dzień.
„W tej chwili sytuacja w Unii Europejskiej wygląda w ten sposób, że oni po prostu idą na ścianę, prowadzą wszystkie kraje członkowskie na ścianę i wygląda na to, że raczej zamierzają przyspieszać, a nie zwalniać”.
Polexit jako jedyna droga ratunku?
W obliczu nadchodzącego systemu ETS 2 (obejmującego transport i budownictwo) oraz potencjalnego ETS 3 (rolnictwo), Tomasz Cukiernik widzi tylko jedno rozwiązanie: Polexit. Uważa on, że większość unijnych polityk jest szkodliwa dla Polski, a członkostwo w UE uniemożliwia nam prowadzenie suwerennej polityki handlowej i energetycznej.
Autor Sabotażu klimatycznego ostrzega jednak przed błędem brytyjskim. Jego zdaniem Wielka Brytania po brexicie wciąż dusi się pod ciężarem unijnych regulacji, bo ich nie zlikwidowała. Dla Polski proponuje radykalną grubą kreskę:
- napisanie całego prawa od zera
- zredukowanie objętości przepisów do 1% obecnego stanu
- przywrócenie wolnego rynku, który sam zweryfikuje, jakie źródła energii są najtańsze i najbardziej efektywne.
Cło węglowe – gwóźdź do trumny przemysłu
Na koniec rozmowy poruszono kwestię granicznego cła węglowego (CBAM). Choć teoretycznie ma ono chronić europejski przemysł, Cukiernik twierdzi, że skutek będzie odwrotny. To kolejny podatek, który podniesie koszty surowców (np. stali z Chin), czyniąc unijne produkty jeszcze mniej konkurencyjnymi na rynkach światowych.
„Z tego jest taki wniosek, że cała polityka Unii Europejskiej, wszystkie regulacje… za wszystkimi stoi jakiś interes. I jeśli widzimy, kto na tym zyskuje [Rosja, Chiny – przyp. red.], no to już wiemy, czyj za tym stoi interes”.
Chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak unijne certyfikaty CO2 wpływają na Twój portfel i dlaczego wolny rynek w energetyce to według Tomasza Cukiernika jedyna droga do dobrobytu? Zapraszamy do obejrzenia pełnego nagrania programu Świat, w którym żyjemy poniżej.



















